|
List nr 25 -
Na czym polega prawdziwa medytacja?
Zwykła ewolucja w przestrzeni trzywymiarowej pozwala na pełny rozwój
pierwszych siedmiu czakramów, jednak jest to proces niezwykle
długotrwały. Okazuje się, że rozpostarcie kurtyny między świadomością i
nieświadomością w czasie ewolucji niezwykle przyspiesza proces rozwoju
duchowego, choć w naszym przypadku, mam na myśli naszą Ziemię, wyższa
świadomość wiąże się paradoksalnie z dziecięctwem i pewną naiwnością.
Idzie mi o to, że w miarę jak wzbudzamy coraz niższe częstotliwości
w naszym mózgu, to coraz niższe ewolucyjnie partie mózgu zostają uaktywnione.
Tymczasem coraz niższa częstotliwość elektryczna łączy nas z coraz wyższą
częstotliwością fal eterycznych, z wyższą gęstością świadomości.
W trakcie medytacji, gdy coraz
bardziej wyciszamy nasz umysł, coraz bardziej obniża się częstotliwość
fal mózgowych - docelowo jego aktywność elektryczna powinna spaść do
zera. Ale to nie oznacza śmierci, to jest ujrzenie Boga! Celem każdej
medytacji jest nawiązanie kontaktu z Bogiem, ale jeżeli nie ma to
wpływu na "jasną" świadomość to jest to jedynie jak przytulenie się do
Ojca przy równoczesnym odwróceniu się od świata. Nie jest zamierzeniem
naszego Ojca, byśmy się od świata odwracali, wręcz przeciwnie. Dlatego
istnieje wiele innych "technik" rozbudzania u siebie zerowej fali
elektrycznej, która nie gasłaby w trakcie normalnej życiowej aktywności.
Znasz pewnie uczucie, gdy jesteś pewien, że ktoś na Ciebie patrzy. To
jest to. Wyobraź sobie, że patrzy na Ciebie Bóg (możesz sobie pomóc
obrazkiem Jezusa), a teraz pomyśl, że On kocha Cię bardziej niż Ty sam
siebie, bardziej niż możesz pomyśleć to o kimkolwiek, a potem staraj
się utrzymać to wrażenie. Nie myśl, że patrzy na Ciebie osoba, która
Cię ocenia a tylko ktoś, kto chce ze wszystkich sił Ci pomóc, choć nie
może Ci tego okazać. I staraj się o tym cały czas pamiętać. Wciąż
zaczynaj od nowa. On patrzy i tylko chce Cię uszczęśliwić. Z początku
będziesz bez przerwy o tym zapominał, będzie Cię to męczyć i
konfudować, potem gdy zdarzy Ci się popełnić jakieś głupstwo może nawet
przez chwilę będziesz chciał zapomnieć, że On na Ciebie patrzy, ale to
nie ma najmniejszego, powtarzam, najmniejszego znaczenia. Z czasem
zaczniesz zastanawiać się czy to co robisz jest tym co chciałby On abyś
robił. Zacznie Cię to męczyć, zaczniesz coraz częściej patrzyć mu w
oczy i pytać. I wtedy spłynie na ciebie zrozumienie, że On mówi
sytuacją jaką stawia przed Tobą. I gdy nadal będziesz miał wątpliwości
zaczniesz nasłuchiwać, czy coś do Ciebie mówi, a gdy ten stan w Tobie
się ustali: uważnej obserwacji gotowej każdemu uchylić serca,
połączonej z nasłuchiwaniem (bo wtedy myśl milknie), otworzy się Twoje
trzecie oko czyli dotrzesz do istoty medytacji. Wtedy poczujesz, że On
działa przez Ciebie.
|