|
List nr 31 -
Jak to jest z tą teorią systemów? (dokończenie)
1. Systemy, a SYSTEM
2. System, a środowisko
3. Hierarchia w dziczy, czyli jak sobie radzimy
4. Posiadanie
5. Kara
6. Kłamstwo
7. Walka
8. System Boży, a jego odwrotność
1. Mówiłem Ci, że z
punktu widzenia początków teorii systemów, pojecie systemu
to opis z uwzględnieniem sił, a układ to opis uwzględniający
ruch, ale jak pewnie zauważyłeś dwa odmienne sposoby jakie stosujemy do
opisu rzeczywistości nie są jedynie odmiennymi sposobami; my naprawdę
żyjemy w systemach lub w układach, a właściwie w stanach mieszanych
systemu i układu. W teorii systemów to co na początku wydawało się
jedynie innym sposobem opisu, wraz z upływem czasu okazało się zupełnie
innym światem. Wnętrze systemu i jego otoczenie to dwa zupełnie różne
światy. System to nie teoria, system to nasz wybór
sił którym pozwolimy na nas oddziaływać.
Aby wprowadzić pewien porządek w nazewnictwie musimy teraz spojrzeć na
świat z pewnej konkretnej perspektywy, mianowicie człowieka. Nie będę
już mówił o podsystemach typu: system nerwowy, system krwionośny itd, a
jedynie o ludziach, którzy są podsystemami różnych systemów: rodziny,
partii, drużyny piłkarskiej, cywilizacji, itd. Każdy pojedyńczy system,
o jakim mówimy z tej perspektywy to system tworzony przez ludzi, by
zaspokoić jakieś ich potrzeby. Jeżeli na przykład mówimy o jakimś
amerykańskim szpiegu w Polsce, to choć wszystko może wskazywać, iż jest
to dobry Polak, jednak należy on do systemu "Amerykanie", bo faktycznie
słyży innemu krajowi. Zatem, jak widzisz, o przynależności do systemu
mówi to, komu dany człowiek służy. A Prawda jest jeszcze inna, bo Bóg
patrzy w nasze serca i nie ważny jest dla Niego fakt, że jeden człowiek
zabił drugiego - ważny jest powód dla jakiego to uczynił, intencja
jaka nim kierowała gdy dany czyn popełniał.
Mamy więc granicę największego SYSTEMU, a jest nim
przynależność do Bożej Rodziny. Ile razy starasz się postępować tak jak
wydaje Ci się, że pragnie tego Bóg, tyle razy żyjesz i uczestniczysz w
Bożym systemie - nawet jeżeli ktoś będzie myślał coś zupełnie
przeciwnego. Jeżeli masz dobre intencje, jesteś rozgrzeszony. Niech
jednak nie wydaje Ci się, że sama intencja wystarczy by Cię
rozgrzeszyć, bo powinieneś pamiętać jeszcze o Bożym kierownictwie,
Bożym prowadzeniu. Jeżeli nie pytasz w swym sercu (a pytanie musi być
szczere) co powinieneś robić, to jesteś jak żołnierz co nie słucha
rozkazów, tylko po swojemu prowadzi wojnę. Taki żołnierz zdradza Boga i
kłamie modląc się ...bądź wola Twoja.
Jednak nie wszyscy należą do tego największego SYSTEMU, nawet nie
większość ludzi. Większość zapomniała lub po prostu nie wie, że Ziemia
jest własnością Szatana, że to tutaj został strącony i tego właśnie
świata jest księciem. Bardzo pomaga mu sprawować rządy i po swojemu
organizować systemy to, że jest duchem. Bo musisz wiedzieć, że są
systemy gdzie służy się z własnej woli, ale są i takie, w których
służba jest wymuszona - w nich organizacja i hierarchia działają nieco
inaczej. Są to systemy gdzie czynione jest zło, choć nie zawsze z pełną
aprobatą istniejącego stanu rzeczy. Ale najgorsze są te systemy, w
których Szatan rządzi za pomocą kłamstwa, bo są to systemy w których
dobro zostało zastąpione pozorami dobra. Człowiek jest za głupi by
zorientować się na czym polega Prawda i dlatego to takie właśnie
systemy stanowią większość na Ziemi. Są to systemy w których wmawia się
człowiekowi, że on, człowiek i jego rozwój jest najważniejszy na
świecie, i że wszystko musi być organizowane dla jego dobra tu, na
Ziemi.
Zatem żyć zgodnie z prawami systemowymi, to dla katolika przede
wszystkim kierować się zawsze dwoma siłami: głosem sumienia, i miłością
bliźniego. Ale to jest baza, a oprócz niej istnieje mnóstwo innych sił
oddziałujących na nas i ukierunkowujących nasze działanie. Wiele z nich
ma swój początek w talentach jakie otrzymaliśmy w darze. Inne wynikają
ze zobowiązań jakie na siebie przyjęliśmy a jeszcze inne to konieczność
reagowania na sytuacje będące wynikiem działania sił zła.
Najsmutniejsze jest, gdy człowiek od małego wychwywany w pozorach
dobra, za główny motyw swego działania wybiera (choć nie zawsze
świadomie) walkę z Bogiem.
2. Zostawmy na boku ludzi
których głównym imperatywem działania jest miłość Boga i bliźniego, i
przyjrzyjmy się reszcie. Prawie każdy człowiek odczuwa potrzebę
przebywania z kimś mu bliskim: małżonkiem, dzieckiem, przyjacielem,
partnerem, krewnym... Każdy człowiek chciałby dzielić życie z kimś, kto
by go rozumiał i kochał. To mógłby być wymarzony system utworzony przez
miłość, ale rzeczywistość jest inna. Żyjemy w lepszym lub gorszym
systemie "rodzinnym" a na zewnątrz, w środowisku w jakim obracamy się,
trwa walka o środki do życia, o miejsce, o wolność, o życie. W
środowisku jak w dżungli trwa walka. Zatem od tej chwili gdy będę mówił
o przeciwieństwie systemu - czyli o tym co jest "na zewnątrz" -
będę mówił o dziczy. Jednym słowem żyjemy w "środowisku", które
jest zawsze jakimś stanem mieszanym oddziaływania różnych systemów
w dziczy. W systemie wzrost energii powoduje cyrkulację, a w
dziczy przyrost "szybkości". I teraz już pewnie rozumiesz dlaczego naszej
Nauce nie udaje się przeliczyć parametrów zewnetrznych (czyli w dziczy)
na wewnątrzsystemowe: one są nieporównywalne bo jedne wyrażane są w
jednostkach liniowych a drugie w dwuliniowych. (To tak jak porównywać
linię z powierzchnią.)
Jeżeli obserwujemy w przyrodzie jakieś naturalne środowisko, które
zawsze jest środowiskiem skończonym i ograniczonym, to widzimy iż
organizmy zdobywając pożywienie i przestrzeń życiową, wyczerpują je.
Procesy jakie wówczas zachodzą określamy jako procesy zachodzące w
dziczy - jest to walka o przestrzeń, energię i możliwość prokreacji.
Walka w dziczy narasta wraz ze wzrostem ograniczeń. Wśród etologów mówi
się, że takie bardzo zubożone środowiska to "bagno behawioralne" i
wierz mi - jest to bardzo dobra nazwa...
3. W dziczy czyli w
środowisku, samorzutnie lub pod wpływem wyraźnych sił, tworzy się
hierarchia - po prostu informacja i energia nie przepływają gdy nie ma
gradientu. Z momentem powstania różnicy potencjałów następuje ruch,
przepływ, zaczyna się toczyć życie. Gdy nie ma ustalonej hierarchii, w
dziczy trwa walka, zaś system z braku hierarchii zamiera. Ale w
środowisku, w formacji przejściowej miedzy chaosem a systemem, gdy nie
ma ustalonej "kolejności dziobania", dzieją się ciekawe rzeczy bo mogą
istnieć najróżniejsze formy sprawowania władzy. Chcę opowiedzieć
szczególnie o jednej formie sprawowania władzy, bo ona nas interesuje
ze względów ustrojowych.
Demokracja jest taką formą sprawowania władzy, w której każdy podwładny
nominalnie ma na władzę wpływ. Każdy czuje potrzebę sprawnego przebiegu
wszystkich funkcji życiowych społeczeństwa, a zarazem każdy chce mieć
możliwość sprzeciwienia się działaniom odbieranym jako niesprawiedliwe.
Nie jest ważna forma demokracji dla podwładnego o ile tylko odczuwa, że
te dwa wymienione warunki są spełnione. Kłopot z demokracją zaczyna się
gdy grupa stanowiąca środowisko, enklawę, jest niewielka (lub władza
słaba). Gdy nie ma warunków na powstanie hierarchii w grupie, czyli gdy
nie może ustalić się "kolejność dziobania" grupa wybiera władzę. I pół
biedy gdy jest to jedna osoba, bo jedna osoba ustanawia w
rzeczywistości normalną hierarchię, nawet wtedy, gdy ta osoba sprawuje
władzę tak delikatnie jakby jej nie było. Kłopot zaczyna się gdy jest
ustanawiana "rada", czyli władza sprawowana jest grupowo.
Tak się dobrze składa, że polskie prawo (i w teorii i w praktyce)
bardzo wyraźnie rozróżnia władzę sprawowaną przez radę i przez
jednostkę. Praktycznie wygląda to tak, że mówimy, iż rada podejmuje uchwały
a jednostka decyzje, a skutkiem tego jest rozróżnienie
ponoszonych konsekwencji: za decyzję winę ponosi się, a za uchwałę nie.
Dlaczego? Bo w naszym poczuciu moralności nie istnieje odpowiedzialność
zbiorowa. Jest to nie do końca rozumiane przez większość "demokratów",
że nie można odpowiadać za swe czyny, gdy nie ma swobody działania (bez
wolności nie ma odpowiedzialności). Ale przede wszystkim jest to
informacja systemowa: tam gdzie nie ma suwerenności, tam nie można
oczekiwać odpowiedzialności od władzy, a system nie może rozwijać się
prawidłowo.
A już na marginesie: teoria systemów stawia w zupełnie nowym świetle
potępienie koncyliarności przez Vaticanum II. (Koncyliarność to wyższość
soboru nad papieżem.)
4. Jeżeli chcesz dobrze
zrozumieć na czym polega stosunek do posiadania w systemie, przyjrzyj
się rodzicom i dzieciom w zdrowej rodzinie. Warunek by była to rodzina
zdrowa jest bardzo ważny, bo wielka liczba naszych rodzin jest po
prostu zwyrodniała. Rodzic w takiej zdrowej rodzinie nie chce mieć nic
dla siebie, chce wszystko oddać dziecku. Natomiast dziecko chce
posiadać wszystko, zupełnie jak małe stworzonko z dziczy; dopiero z
czasem zmienia się pod wpływem rodziców. Nasze Słońce też karmi swoje
planety ale na ten temat nasza Nauka nic nie wie. Im system stoi niżej
w hierarchii systemów, tym bardziej jest uzależniony od dostarczania
energii przez systemy wyżej zorganizowane.
W sensie własności dobrze oddają ideę posiadania w systemie
pierwsze gminy chrześcijańskie, gdzie wszystko należało do wszystkich,
a rozdzielane było przez najlepszych. Nikt nie posiadał "wiecej", bo
każdy otrzymywał tyle ile potrzebował: duży dostawał więcej a
mały mniej. Ale w takich gminach wszyscy wiedzieli wszystko o
potrzebach innych; gdy przepływ informacji szwankował, zaczynały się
nierówności.
Zupełnie odwrotnie wygląda sytuacja w środowisku z deficytem energii,
czyli w dziczy lub w systemach zarządzanych z użyciem siły. Hierarchia
służy tu nie do zarządzania w interesie zarządzanych a tylko do
zdobywania energii. Im jednostkowy system stoi wyżej w hierarchii tym
więcej systemów podległych na niego pracuje lub jest przez niego
ograbianych. Systemy zorganizowane na zasadzie przymusu tym sprawniej
działają im sprawniej stosowane jest w nich oszustwo. Pozory dobra
zastępują tam stosowanie siły zgodnie z zasadą najmniejszego działania:
po co stosować siłę, gdy wystarczy okłamać. W takich systemach,
egzekwowanie prawa jest sprawą pierwszoplanową, a prawo własności jest
egzekwowane szczególnie, a to dlatego, że łatwiej operować informacją
niż energią. W "państwie prawa" nie trzeba używać siły by ograbić z
energii cały naród - do denominacji pieniądza wystarczy jeden podpis
władcy. Ale najgorsze są konsekwencje moralne pozornie dobrego prawa,
bo człowiek łamiący prawo, każde prawo, z definicji jest człowiekiem
złym. Ale o prawie jako takim, jeszcze pomówimy osobno.
5. Pojęcie kary jest
nierozerwalnie związane z pojęciem systemu, bo kara jest konsekwencją
błędu i tym bardziej jest "bolesna" im bardziej świadoma. W Niebie nie
było potrzeby karania, pojęcie kary narodziło się wraz z
nieposłuszeństwem i grzechem. System Boży został stworzony po zdradzie
aniołów jako szansa zasłużenia na Niebo, jako szkoła prawdziwej
miłości. Jest to zatem systemem zdobywania wiedzy, ale nie wiedzy o
materii tylko o miłości. Bóg dał człowiekowi wolną wolę ale
równocześnie umieścił go w takich warunkach, w jakich ta wolna wola
może pracować dla dobra człowieka. Kluczem do zrozumienia wolnej woli
jest pojęcie wolności. Wolność w rozumienu Boga to dowolne działanie
niesprzeczne z Jego wolą. Zastanów się nad tym zdaniem, bo wolność jak
my ją rozumiemy, my, postępowi ludzie XXI wieku to wolność taka, jaką
dla nas wymyślił sam Szatan. Jest to wolność w rozumieniu swobody,
nieskrępowania, braku odczucia ograniczeń. To właśnie jest największe
osiągnięcie Szatana: wolność jako pobyt w dziczy! (brak odczucia sił,
brak przynależności do jakiegokolwiek systemu). Tak więc wolność w
systemie to taka dowolna działalność, która nie łamie Bożych praw.
Drugim kluczowym pojęciem związanym z karą jest cierpienie. Dla bytu
duchowego istota cierpienia to nieoglądanie Boga. Szatan i inni
aniołowie zgrzeszyli tylko dlatego, że jeszcze nie oglądali Boga -
gdyby Go widzieli nie byliby w stanie zgrzeszyć. Wygnanie Szatana
sprzed oblicza Boga stało się dla niego największym cierpieniem i takie
samo cierpienie chce "zafundować" tym, którzy otrzymali obietnicę
zajęcia jego miejsca. Jednak istoty żyjące na Ziemi nie są bytami
duchowymi i cierpienie Duszy jest przez nie słabo odczuwane, choć mogą
za to bardzo cierpieć fizycznie, emocjonalnie, psychicznie i moralnie.
Cierpienie psychiczne tylko wtedy jest cierpieniem duchowym gdy
powiązane jest z wyrzutami sumienia czyli z cierpieniem moralnym, bo
cierpienie z fizycznego staje się coraz bardziej duchowe wraz z
rozwojem.
W systemie nie stosuje się kar, w systemie stosuje się nauczkę. Jeżeli
członek systemu (samodzielny podsystem) zrozumie swój błąd to jego
jedynym zmartwieniem jest naprawienie błędu, czyli mówiąc naszym
współczesnym językiem, zadośćuczunienie. Nie może być karany.
Cała Ewangelia uczy nas tego właśnie, że w języku miłości nie istnieje
kara. Ale my nie rozumiemy języka miłości, nie rozumiemy, że każdy
człowiek jest naszym bratem, że jesteśmy za niego współodpowiedzialni -
mówimy: każdy sam odpowiada za swoje czyny. Dlatego odpowiedzialność
zbiorowa wydaje nam się barbarzyństwem. Dlatego oburza nas przypowieść
w której razem z dłużnikiem sprzedawana jest jego żona i dzieci. Datego
nie rozumiemy, dlaczego Bóg karze dzieci za grzechy ojców.
Współodpowiedzialność w naszej dziczy jest odczuwana jako
niemoralny odwet.
6. Jak pamiętasz, w układzie
(w środowisku i w dziczy) można mówić o przyczynie i skutku. Można
badać kolejne kroki wzajemnego wpływu czynników na siebie, w sensie
następstw. Jednak to nie dotyczy systemu. W systemie z
założenia nie da się mówić o przyczynie i skutku, bo w systemie
wszystko ze wszystkim jest powiązane. W układzie wszystko jest od
siebie oddzielone, każdy osobnik, każdy system żyje na swój własny
rachunek. Nawet jeżeli jednego do drugiego ciągnie, to nie znaczy, że
tego drugiego do pierwszego też. Dlatego systemy aby utworzyć wiekszy
system, albo nie dopuścić do rozpadu systemu - stosują oszustwo.
Aby to było jasne od samego początku tego tematu, chcę podkreślić: w
systemie kłamstwo jest niedopuszczalne - jest siłą niszczącą
system. Jeżeli w małżeństwie jedno z dwojga kłamie, to oznacza zdradę
interesów małżeństwa; co nie zmienia faktu, że w dziczy naszego
świata taka strategia bywa czasami użyteczna dla uratowania
małżeństwa.
W systemie zawsze obowiązuje prawda, co nie oznacza jawności (właśnie
tu ujawnia się rola hierarchii). Z prawdą wiąże się reakcja na
ekspresję. Jeżeli jedna strona oferuje szczerość, ujawnia bolesną
prawdę - to druga strona nie może reagować agresją. Chcę przez to
powiedzieć, że reagowanie agresją na ból prawdy, zadawany przez drugą
osobę w systemie jest jak uderzenie dziecka przez matkę, "bo ono było
pierwsze"! Gdy druga osoba mówiąc prawdę zada mi w rodzinie ból, nie
wolno mi odpowiadać agresją i mówić: "sprawiłeś mi ból" - należy
powiedzieć "bardzo mnie to zabolało". Co wiecej, zdolność znoszenia
bólu w systemie jest miernikiem dojrzałości. (Czy nie pomyślałeś w tym
momencie o rytuałach inicjacyjnych wojowników?) W końcu stopień
znoszonego dobrowolnie bólu, w systemie mówi o stponiu miłości
(Golgota).
Mówienie prawdy boli, dlatego wolno informację zataić, ale nie wolno
kłamać. W systemie znosi się ból nieporozumień - w układzie dochodzi do
obrażenia się lub innych ostrych reakcji. W dziczy szczerość traktowana
jest jak obrażanie.
Prawdziwe małżeństwa, o których mówimy że oparte są na miłości, z
punktu widzenia systemów oparte są na szczerości i zaufaniu. Obca
osoba, nawet niesłychanie atrakcyjna, jest "obca", a zbliżenie wymaga
pokonania bariery tej obcości, co w środowisku naszej dzikiej
codzienności wcale nie jest łatwe i co jest potężnym czynnikiem
umacniającym trwałość związku. Jak pamiętasz, energia, która nie
potrafi rozbić systemu, ułatwia mu wejście na wyższy poziom trwałości.
7. Niedawno wyświetlano Gladiatora
Ridleya Scotta i przyszło mi do głowy porównanie postawy Maximusa i
Jezusa z filmu Pasja Mela Gibsona. Jeden jest wzorem zachowania
człowieka walczącego w dziczy, a drugi wzorem walki o słuszną sprawę w
rodzinie. Przez dzicz oczywiście rozumiem środowisko, a przez rodzinę
System, natomiast do walki dochodzi zawsze gdy oponent uważa, że ma
rację i nie może odpuścić.
Maximus jest człowiekiem honoru i dodatkowo człowiekiem, którego nie
pociąga władza. Prośba jego ukochanego wodza, by przejął władzę w
Rzymie dla wprowadzenia republikańskiej praworządności jest dla niego
trudną decyzją, bo polityki "nie czuje" i boi się jej bardziej niż
wroga w polu, jednak gotów jest spełnić prośbę w imię miłości do wodza
i Rzymu. Gdy po śmierci żony i syna zostaje na siłę przywrócony do
życia, nie chce walczyć - szuka śmierci, chociaż jej nie prowokuje.
Dopiero gdy dostrzega aplauz tłumu i uświadamia sobie, że w ten sposób
będzie mógł zbliżyć się do cezara Komodusa widzi sens dalszej
egzystencji, lecz naprawdę wraca do życia dopiero po rozmowie z dawnym
adiutantem, który uświadamia mu, że wierne mu oddziały umożliwiają
spełnienie prośby jego ukochanego wodza. Film na długo zostaje w
pamięci, bo pokazuje jak można połączyć wszystkie prawa rodzinne,
systemowe, z koniecznością walki z wrogiem zewnętrznym, z człowiekiem z
dziczy, który prawie cały świat ma na swe usługi. Pokazuje jak (mówiąc
słowami Jana Pawła II), zachować godność w walce.
Jednak Jezus zostawił nam inne przesłanie. Jezus pokazał, że choćby
naszym przeciwnikiem był sam Szatan i miał cały świat pod sobą, to i
tak możemy wygrać, ale nie wolno nam zapominać, że walczymy nie o
życie, tylko o życie wieczne czyli o prawo wejścia do Nieba. Zachowanie
życia w tej walce nie liczy się, liczy się jedynie wola naszego
ukochanego Wodza, a On prosi by nikogo z własnej woli nie zabijać.
Jeśli jesteś żołnierzem to może zdarzyć się, że dostaniesz w walce
rozkaz zabicia przeciwnika, ale jeżeli nikt nie wyda ci takiego
rozkazu, to nie wolno ci tego uczynić, choćbyś nawet widział śmierć
swych najbliższych. Gdy nadejdą czasy walki z ludźmi Bestii mamy dać
świadectwo swą śmiercią lub UCIEKAĆ, a nie zabijać.
8. Jak już wiesz żyjemy w
dwóch rodzajach systemów:
- system "właściwy" (dwuliniowy), oparty na służeniu i uzyskiwaniu posługi, a
wszystko po to by okazać miłość i jej doświadczyć, i
- system (tutaj brak mi określenia dla systemu liniowego) w którym służba oparta na przemocy
i kłamstwie, gdzie wszystko służy temu, kto stoi na szczycie hierarchii.
Lucyfer, ten największy i najpiękniejszy z aniołów miał wszystko,
jednak pozazdrościł Bogu Jego boskiej czci. Bóg Ojciec nie pozbawił go
życia a jedynie usunął z Nieba do piekła, a cześć boską pozwolił mu
odbierać na Ziemi, jeśli jej mieszkańców uda mu się oszukać.
Jednocześnie mieszkańcy Ziemi dostali szansę zajęcia miejsc
opuszczonych w Niebie przez Lucyfera i jego towarzyszy. Organizacja
królestwa na Ziemi (nie tylko na naszej), początkowo zawsze opiera się
na sile a potem na wykorzystaniu rozumu i zawsze wskazuje jako cel
dobro podwładnych. Nasi kosmiczni bracia mówią, że potem nie mówi się
już o "dobru", tylko o nieograniczonym rozwoju i szczęściu - na Ziemi!
A potem jest czwarta gęstość przestrzeni, następnie piąta i szósta... a
rozwój i wzrost szczęścia nie ma końca! I tylko ten (jednoosobowy) bóg
nie chce się objawić ani podać swego imienia...
Za każdym razem o przynależności do takiego lub innego systemu decyduje
Twoja wola: jeżeli Twoje intencje są czyste, a wola mocna, to nie liczą
się pomyłki, potknięcia i upadki. Pamiętaj, że grzech to świadome
i dobrowolne przekroczenie Prawa Bożego w rzeczach ważnych, czyli
prawdziwe odwrócenie się od Boga, zdrada Boga. Bóg, jak najlepszy z
ojców nie zwraca uwagi na drobiazgi i sprawy nieistotne - liczy się
tylko, czy chcesz być Mu wierny. Jeżeli będziesz o tym pamiętać
to w każdym, nawet najgorszym systemie zorganizowanym przez ludzi,
będziesz wiedział co robić by równocześnie być w SYSTEMIE, czyli nie
zdradzić Ojca.
|