|
List nr 32 -
Jaka jest różnica między duszą i Duszą?
Czytając dzieła Marii z Agredy i Katarzyny Emmerich
, dowiadujemy się
trochę więcej niż z Pięcioksiągu o stworzeniu świata. Nasz Bóg Ojciec
chce dzielić się miłością, a przez tych, z którymi miłością się dzieli,
chce być prawdziwie kochany. W
swej nieskończonej mądrości przewidział, że obdarzając swe dzieci wolną
wolą umożliwi niektórym wystąpienie przeciw sobie, dlatego wymyślił
system nauki dla Duchów mniej pojętnych. Pozwalając na bunt w
Niebie wykazał konieczność przejścia przez szkołę miłości wszystkich
swych stworzeń, szczególnie tych, które zbytnio obdarowane zapominają o
elementarnej wdzięczności. Ten pierwszy bunt ujawnił pierwszych
prawdziwie miłujących, bo nie tylko oparli się pokusom ale usilnie
zabiegali o prawo powrotu dla skruszonych zdrajców. I wówczas nasz
Ojciec powiedział słowa, które świetnie znamy, bo usłyszał je również
Szaweł: Zgoda, ale zobaczą ile będą musieli wycierpieć dla Imienia Mego.
I tak doszło do powstania Szkoły Miłości. Jest nim nasz... chciałem
napisać Wszechświat, tymczasem sprawa jest nieco bardziej
skomplikowana. To co postrzegamy jako wszechświat jest malutkim
fragmentem dużo większej i bardziej skomplikowanej rzeczywistości
przeznaczonej do nauki. Nasi kosmiczni bracia twierdzą, że nasze
Uniwersum (niezależnie od rzeczywistości równoległych, czy jak kto woli
alternatywnych) składa się jak gdyby z siedmiu warstw, siedmiu gęstości.
One wszystkie wzajemnie przenikają się zaś przejście z jednej do drugiej to
skok jakościowy a nie przekroczenie "granicy". O ile spojrzysz na
sprawę systemowo, nie powinieneś mieć większych problemów ze
zrozumieniem. Gęstość najniższa (najniższa częstotliwość wibracji fali
energii) to gęstość związana ze świadomością
materii prostej, gęstość wyższa to gęstość związana ze
świadomością roślinności i zwierząt, gęstość trzecia to gęstość
stworzeń inteligentnych i samoświadomych, zaś czwarta gęstość to
gęstość miłości, gęstość człowiecza, gdzie człowiek powinien czuć się
cząstką społeczeństwa jak
każda nasza komórka czuje się częścią naszego organizmu. Jak widzisz
człowiek - jako duch - może należeć do trzeciej gęstości lub do
czwartej a
wszystko zależy od tego, czy zachowuje się jak egoistyczna małpa czy
jak członek wielkiej rodziny. Jednak postępujący rozwój ducha nie idzie
ściśle w parze z rozwojem ciała, niestety. Choć to materia w swym
rozwoju podąża za rozwojem ducha jak
sługa za panem, tylko o wiele wolniej, zdarza się jednak, że duchowe
indywidua mają bardzo cielesną i egoistyczną naturę. Gęstościami od
piątej do siódmej nie będę się zajmował, wystarczy jak będziesz
pamiętał, że byty w tych gęstościach nie potrzebują ciała - są energiami i
operują energiami.
Jeżeli przeczytałeś Lorenza Odwrotną
stronę zwierciadła to wiesz już jak przez eony wieków powstaje
żywe, prawie myślące stworzenie, ale Lorenz nie powiedział, bo skąd
miałby wiedzieć, że ewolucji materialnej towarzyszy duchowa i jest to
jak najbardziej "materialna" ewolucja, bo materia jest inną
formą energii. Rzecz w tym, że ta "trzywymiarowa" materia musi się
słuchać energii, której jeszcze nie odkryli nasi naukowcy.
Robert Monroe, który przez wiele lat wychodził poza ciało przekazał nam
ciekawe informacje jakie w swoich wyprawach zdobył (osobiście, nie z
drugiej ręki). Ludzka dusza może zostać zasiana
przez siły wyższe lub może
ewoluować "od zera", czyli podobnie jak opisuje to znana nam ewolucja.
Monroe dowiedział się, że on sam został zasiany w innym systemie
słonecznym i znalazł się na Ziemi w trakcie wycieczki. Ale po pierwszym
wcieleniu, z ciekawości, następne dokonywał niejako nałogowo, z
potrzeby wrażeń. Po każdym wcieleniu jego świadomość rozdzielała się i
część zostawała w harmonicznych warstwach wokół Ziemi, a część wcielała
się stosownie do potrzeb. Ciekawe jest spostrzeżenie
niechrologiczności wcieleń, bo po raz pierwszy duch Monroe'a przybył na
Ziemię w połowie XX wieku a potem wcielał się kilkaset razy. Również
interesująca jest informacja, że jego przewodnikiem gdy rozpoczynał
wędrówki poza ciałem był on sam, jako zbiorowa jaźń połączona w całość
już po śmierci - oznacza to, że dusza już scalona, cofnęła się w czasie
by cząstkowej duszy wcielonej udzielić pomocy. Monroe dowiedział się,
że całe zbiorowisko jego cząstkowych osobowości na orbicie, jego JA-TAM
jak o tym mówił, nie odejdzie z tego systemu "wyżej" aż nie dopełni
nauki.
Jednym słowem
dusza jest obiektem rozwijającym się dzięki reinkarnacji, lecz jej
struktura nie jest związana z czasem tylko z poziomem rozwoju
świadomości. Gdy Monroe został zabrany przez swych opiekunów na
wycieczkę w przyszłość (ok. roku 3000) pozwolono mu wziąć udział w
nauce tych ludzi z przyszłości i okazało się, że nauka ta przebiega nie
teotetycznie tylko praktycznie, przez wcielanie się w różne
zwierzęta. Jednak nie jest to podobne do wejścia duszy w martwe ciało -
to wcielenie z przejęciem woli zwierzęcia (bliskie naszemu
pojęciu "opętania"). Czyli dusza niższej natury ulega duszy o
naturze wyższej.
A teraz sedno tego listu: sądzę - takie jest moje prywatne zdanie
- że, w każdym swym wcieleniu osoba, w dwudziestym wieku nazywająca się: Robert
Monroe, gościła w swym ciele jakąś Duszę, ale ani jego dusza,
ani kosmici o tym nie wiedzieli, bo to jest Tajemnica. Pierwszymi Duszami
w historii całego Uniwersum byli oczywiście Adam i Ewa , ale to były Duchy
czyste, bezgrzeszne, i dopiero po ich upadku do "zagoszczeń" zostały
dopuszczone Duchy obarczone piętnem zdrady.
Sądzę, że Lucyfer o tym wie, bo Uniwersum jest jego własnością, jest
odpowiedzią Boga na jego najgłębszą potrzebę: bycia czczonym jak Bóg.
Bóg Ojciec dał mu cały ten świat by pokazać, że nawet przy pełni jego
władzy duchy o prawdziwie dobrej woli nie uznają w nim Boga, a te które
uda mu się po raz drugi oszukać, są jego własnością...
|