|
List nr 37 -
Co sądzisz o prawach homoseksualistów?
Zanim zaczniemy mówić o ich prawach chcę Ci wyjaśnić, że za to iż jest
ich dzisiaj tak wielu winę ponosi nasza chciwość i wygodnictwo, a
konkretnie powszechne użycie hormonów. Lekarze od dawna wiedzą, że
podanie hormonów - szczególnie kobiecie w ciąży - może zdeterminować
zachowanie dziecka, ale nie nagłośniają tego, bo są powiązani
interesami z firmami farmaceutycznymi. Zażywamy nie tylko mnóstwo
hormonalnych leków, ale naszpikowana nimi jest nasza żywność.
A teraz o prawach homoseksualistów.
Prawa są odzwierciedleniem naszych poglądów, oczywiście wtedy tylko gdy
jesteśmy wolni i samostanowimy o sobie. Jeżeli ktoś nas zniewoli to
będą obowiązywały jego prawa. Jeżeli ktoś nas oszuka albo ulegniemy
jakiemuś naciskowi, to możemy wprowadzić prawa pozornie dobre, ale
zawsze (o ile nie jesteśmy zwyrodnialcami) będziemy czuli, że nie
wszystko z naszymi prawami jest w porządku.
Naszym głównym problemem przy ustanawianiu praw dla jakiejś mniejszości
jest staranie by ci, którzy są "inni" mieli prawa takie same jak
wszyscy. Ten kto nie rozumie praw systemowych nie rozumie również tego,
że każdy człowiek jest w zasadzie "inny" od drugiego, i w zasadzie nie
należy ustanawiać praw, tylko ustalić do jakiego podsystemu dany
człowiek należy. Każdy podsystem rządzi się swoimi, naturalnymi
prawami, a jedyne co możemy w tej kwestii zrobić to po pierwsze:
uwidocznić lub podkreślić granice między podsystemami, po drugie:
określić wyraźnie przynależność danej osoby do danego podsystemu.
Słowem, które w naszym społeczeństwie określa przeciętne właściwości
człowieka, jest NORMA. Mówiąc o czymś, że jest normalne określamy
granice: górną i dolną, prawą i lewą. I choć nie zawsze ta granica jest
jasno określona lub nawet uświadomiona podstawową rolą jaką pełni to
słowo jest właśnie odgraniczenie. Jednak jeżeli wyraźnie tej granicy
nie sprecyzujemy, możemy popaść w kłopoty. No bo czy homoseksualista
jest człowiekiem normalnym? Jeżeli pamiętamy, że człowiek przynależy do
tysięcy systemów nie powinniśmy mieć z tym kłopotów, bo jasne jest, że
(prawdopodobnie) ten człowiek jest pod każdym względem NORMALNY z
wyjątkiem preferencji seksualnych.
Drugie związane z normalnością pytanie, jakie nasuwa się od razu to:
jakie zachowania związane z seksualnością są normalne? I tutaj okazuje
się, że nie jest ważne jakie ktoś ma preferencje, tylko czy jego
działania mieszczą się w granicach norm dopuszczalnych. Wytłumaczę Ci
to tak. Jeżeli młoda kobieta bez żadnego powodu nie odpowiada na umizgi
mężczyzny to otrzyma etykietkę nienormalnej, bo normą społeczną jest
jakaś wyrazista reakcja, która może być pozytywna albo negatywna, ale
powinna być. Czy widzisz jak w naszym społeczeństwie łatwo otrzymać
etykietkę nienormalnego? Ale w ten właśnie sposób kształtuje się
normalne współżycie w społeczeństwie. Istnieją tysiące zasad i reguł,
które kodyfikują nasze zachowanie (przypominam Ci Konrada Lorenza) i
czynią je jasnym i określonym. Gdy ktoś zaczyna zachowywać się inaczej,
wzbudza nie tylko nasz niepokój ale i agresję. Gdy widzimy księdza
przytulającego dziecko rzadko czujemy niepokój bo rzadko wśród księży
występują pedofile, ale gdy ksiądz przytula młodą dziewczynę, a nie
jest ona jego siostrą, to odczuwamy niepokój, bo sądzimy go po sobie i
wiemy, że w tym momencie jest narażony na wielką pokusę. Jednak tak
naprawdę nie obawiamy się księdza, który czyni to w pełnym słońcu,
obawiamy się tego o którym wiemy, że czyni to tylko gdy jest z
dziewczyną sam. Rozumiesz chyba, że każdy z nas wraz z wiekiem coraz
lepiej rozumie zagrożenia i bardziej świadomie interpretuje sygnały
jakie niesie cudze zachowanie, a nasza wrażliwość jeszcze wzrasta gdy
mamy pod opieką nieświadome tych zagrożeń dzieci i to właśnie głównie w
trosce o dzieci wymagamy odpowiedniego zachowania dorosłych. Nie tylko
chcemy by dawali przykład poprawnego zachowania, ale także by sami nie
stanowili zagrożenia.
I wszystko byłoby proste, gdyby nie zmiana jaka ostatnio zaszła w
świecie: przybyło homoseksualistów i zażądali dla siebie zmiany norm
zachowania społecznego. Popatrz co się dzieje! Grupa dla swych
egoistycznych korzyści każe podporządkować się całemu społeczeństwu
manipulując pojęciem "takie same prawa jak wszyscy". Nie są tacy sami,
ale żądają by jako takich samych ich traktować. Na tej bazie chcą z ich
skazy uczynić źródło wyjątkowych przywilejów. My wszyscy rozumiemy
przywileje związane z wyrównaniem szans dla ludzi upośledzonych, ale
oni (ci wojujący homoseksualiści) nie zgadzają się by ich uznać za
upośledzonych, nie chcą wyrównania - chcą specjalnych korzyści. Ale jak
wiesz, problem nie polega na tym czy ktoś jest homoseksualistą, tylko
czy zachowuje się jak homoseksualista. Nie jest ważne czy ktoś ma
pociąg do przedstawicieli tej samej płci, do zwierząt, dzieci czy
trupów - problem polega na tym czy ten pociąg zaspokaja i jak to czyni.
Zatem problem praw dla homoseksualistów co do istoty polega na tym, czy
mniejszości uda się narzucić prawa większości, czy uda się jej
zniewolić całość społeczeństwa w imię partykularnych interesów.
Jeżeli znajdzie się odważny polityk, który głośno nazywie rzecz "po
imieniu" i obudzi naród, to się to zmieni, w przeciwnym razie upadniemy
tak jak Zachód.
|