|
List nr 39 -
Kto jest prawdziwym katolikiem?
Bardzo zdziwiłeś się gdy powiedziałem Ci, że nie chodzi o to by być
katolikiem, tylko prawdziwym katolikiem. A no tak to jest, że prawie
wszyscy mamy o sobie lepsze mniemanie niż ma je o nas nasze otoczenie.
Ale gdybyśmy poznali Prawdę o nas, chyba umarlibyśmy z przerażenia. Bóg
szykuje nam taką możliwość, bo nie widzi innej sposobności aby nas
obudzić i uleczyć.
Gdy Bóg wybrał naród żydowski i dał mu związane z wyborem przywileje
zażądał tylko jednego: przestrzegania jego praw. Po wierności Bożym
prawom miano rozpoznawać Jego wybrany naród. Jego lud miał kochać się
wzajemnie bo był w gruncie rzeczy jedną rodziną. Nienawiść do obcych
ludów miała być powodowana nie przez fakt ich obcości, tylko z powodu
oddawania czci obcym bogom. Obcy był nie człowiek tylko jego bóg ze
swymi wstrętnymi prawami. Jednak z czasem, wraz z umacnianiem się kultu
żydzi stracili z oczu Boże prawa pamiętając jedynie o swoim
wybraństwie. Pamiętali, że mają "nienawidzić obcych" ale nie pamiętali
dlaczego. Wyparli ze świadomości istotę swych praw, którą jest właśnie
miłość bliźniego. W rezultacie dzisiaj żydzi widzą bliźniego nie w
drugim człowieku tylko w drugim żydzie i czekają na Mesjasza który
przyjdzie i pomoże im wreszcie zrobić porządek i wprowadzić na całym
świecie kult prawdziwego Boga - ich Boga.
Z nami, katolikami, jest bardzo podobnie, żeby nie powiedzieć, tak
samo. Tak jak Bóg Ojciec dał Zakon żydom, tak Jezus dał nam 'nowy
zakon' - mamy kochać wszystkich, nawet wrogów i innowierców. Ale Jezus
dał nam coś więcej: dał siebie Samego i obiecał doraźną pomoc.
Dostaliśmy obietnicę "pomocy on-line" jak powiedzieliby użytkownicy
komputerów, nie tylko w postaci wyraźnego głosu sumienia ale i pomoc w
rozeznaniu. Obietnica obejmowała nie tylko rozpoznanie co jest dobre a
co złe ale również jaka jest konkretnie wola Boga w danej sytuacji, co
do naszego działania, czyli Boże prowadzenie. Oczywiście pod warunkiem
"wierności", czyli gdy mamy wolę wiernej służby. I tu zaczyna się nasze
podobieństwo do żydów, bo mówimy: Boże, ja dla Ciebie wszystko!
Zobaczysz, Boże, jak ja Cię kocham! Tymczasem Bóg nie chce byśmy Mu
pokazywali - On chce naszego posłuszeństwa. Nie chce byśmy mówili "bądź
wola Twoja" i po swojemu oddawali mu cześć. Słowa św. Augustyna: kochaj
i rób co chcesz, to na dzień dzisiejszy za mało.
Odczuwamy, że sprawiedliwe jest, jeśli ktoś dostając jakieś przywileje
równocześnie ma większe obowiązki. Dajemy więcej naszym dzieciom niż
obcym ale oczekujemy, że nasze dzieci będą postępowały tak jak im to
nakazujemy, i uważamy, że złe to takie, które "wszystko" od rodziców
dostają a są niewdzięczne lub nieposłuszne. Tak samo Bóg mówi: nie jest
moim synem ten kto mi mówi Panie, Panie, a nie wykonuje moich poleceń.
Zwróć uwagę, że wymagania boże względem nas, z czasem wzrastają. Zawsze
jest to wymóg naszego posłuszeństwa, ale to posłuszeństwo sięga coraz
głębiej. W czasach Patriarchów wystarczyła wierność nakazowi samego
Boga, potem wierność prawu co do litery, w końcu wierność co do ducha
prawa. Ale Jezus dał nam nową zasadę: wierność co do ducha prawa nie
tylko w naszych czynach ale w intencjach. I tu zaczynają się "schody"
dla niektórych nie do pokonania - uważają, że jeżeli nie przekroczyli
przykazania to nie zgrzeszyli. Nie muszą robić dobra, wystarczy, że nie
robią zła. Nie muszą iść do przodu - wystarczy, że się nie cofają.
W czasach Jezusa, gdy wszystko w sprawach wiary było takie nowe i
niewyraźne Żydzi (mam na myśli mieszkańców państwa Żydowskiego) zaczęli
dzielić się na żydów i chrześcijań. Z czasem chrześcijanie zaczęli
dzielić się na katolików i 'innych chrześcijan', dzisiaj po dwóch
tysiącach lat, wszystko jest bardziej klarowne - katolicy dzielą się na
prawdziwych i tych innych: nominalnych, statystycznych, narodowych,
pozornych i różnych takich. Ci pierwsi bez przerwy starają się pełnić
wolę Ojca, a ci pozostali jedynie starają się nie grzeszyć.
Nasze katolickie problemy mają jeszcze jeden wymiar, bardziej
"prywatny", mianowicie problem katolickich księży. Oni też dzielą się
na takich, którzy słuchają Boga i takich co słuchają jedynie sumienia,
czyli na takich co służą Mu tak jak On chce i na takich, którzy chcą Mu
się przysłużyć.
|