|
List nr 44 -
Czy czytałeś Rozmowy ze Śmiercią Jana van Helsinga?
Widzi mi się, mój kochany, że ostatnio nieco dorosłeś, że już mnie nie
pytasz tylko stawiasz pytania, czyli chcesz nie wiedzy, tylko
porównania swojej z moimi poglądami. To dobrze, jednak pamiętaj, że
wiedza jest atrybutem Nauki zaś świato-pogląd oparty na wierze jest
fundamentem Systemu. Pojęcia naukowe są zawsze (niejako z definicji)
niższe rangą od pojęć systemowych. To co mówię nie dotyczy metafizyki,
która nie stosuje ani zasad systemowych ani naukowych i wszystko miesza.
Książka Helsinga jest przedziwną i piękną książką dlatego dwa słowa o
tym jak ją postrzegam, a potem zajmiemy się tym co ona implikuje.
Helsing parę razy miał "spotkanie ze śmiercią" dlatego w pewnym
momencie zaczął poszukiwać kontaktu i możliwości rozmowy z duchem
śmierci. Dopiął swego i przeprowadził z nim serię rozmów poprzez
medium, i tak narodziła się książka. Jest w niej szeroko pokazana
ewolucja dusz na tle ewolucji Wszechświata. Mnie uderzył klarowny opis
pewnego mechanizmu ewolucyjnego, na który zwróciłem uwagę już wiele lat
temu, bodaj przy lekturze książek Lorenza. Pisał on (cytat będzie
oczywiście z pamięci): etologowie doszli do przekonania, że związek
pomiędzy drapieżnikiem a jego ofiarą jest odmianą subtelnego
współistnienia, w którym drapieżnik nie reguluje populacji, lecz jako
stała presja środowiska jest czynnikiem UDOSKONALAJĄCYM gatunek.
Potem ten sam motyw powrócił przy opisach doświadczeń Stanleya Millera,
który stworzył w laboratorium środowisko jakie prawdopodobnie istniało
na Ziemi gdy zaczęła się ewolucja życia organicznego. W pracach Millera
pojawił się termin "równowaga dynamiczna". Cząsteczka chemiczna w
środowisku dynamicznym, po zaabsorbowaniu pewnej dawki energii ma trzy
możliwości: może się rozpaść, może oddać kwant energii i zostać bez
zmian, lub może zajść w reakcję z innym związkiem i skomplikować swą
strukturę. Ogólnie - rośnie prawdopodobieństwo, że się rozpadnie lub
weźmie udział w reakcji a maleje prawdopodobieństwo, że zostanie bez
zmian. Cząstka w równowadze dynamicznej ma alternatywę: EWOLUOWAĆ lub
PRZESTAĆ ISTNIEĆ.
A teraz w przesłaniach anioła śmierci jak echo powracają słowa KTO NIE
CHCE SŁUCHAĆ, MUSI POCZUĆ. Jest to obraz mechanizmu ewolucji, gdzie
środowisko, ba, całe otoczenie wywiera nacisk na człowieka: rozwijaj
się, doskonal, ewoluuj albo... idź do diabła! Cała książka niesie takie
właśnie przesłanie, ale niepokojące dla takiego jak Ty, jest ukazanie
reinkarnacji jako podstawowego mechanizmu tej szkoły. Jako młody
katolicki ortodoksa i tradycjonalista starasz się nie widzieć słowa
reinkarnacja i dlatego książka choć piękna wydaje Ci się podejrzana. A
więc pora zmierzyć się z ortodoksją i tradycjonalizmem.
Objawienia współczesne są dlatego tak źle postrzegane przez Kościół, bo
w gruncie rzeczy są hertetyckie. Jezus w nich rozbija w pył TRADYCJĘ
Kościoła pojmowaną w "tradycyjny" sposób. Jezus stawia alternatywę:
albo uwierzycie Mi, albo swoim teologom. Tertium non datur! U Vassuli
Ryden pojawia się sformułowanie prowadzące do herezji preegzystencji
dusz, u Marii Valtorty Jezus mówi, że do jednego nieba pójdą i katolicy
i dobrzy heretycy, Gabrielę Bossis Jezus pyta, czy po śmierci zechce
wrócić na Ziemię i dokończyć to, co "ledwie naszkicowała". Ja w związku
z książką Helsinga chciałbym zająć się preegzystencją dusz.
Pewnie nie zdajesz sobie sprawy w jakich bólach i mękach rodził się
kanon naszej Wiary. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa dyskusje
kończyły się ekskomunikami, wygnaniami a potem i stosami. Tymi, którzy
wnieśli największy wkład w pojęcie Trójcy Świętej i duszy, są (moim
skromnym zdaniem, a nie Kościoła) Tertulian i Orygenes. Te dwa
doprecyzowane przez nich pojęcia są dla mnie kluczowe, bo od ich złego
rozumienia zaczynają się nasze dzisiejsze problemy. Jak już Ci mówiłem,
Poemat Boga-Człowieka jest dla mnie słowem objawionym, są to "dyktanda"
samego Jezusa. Z nich przyjąłem dwie informacje, które napełniają
treścią pojęcie Systemu, a mianowicie:
1. Bóg jest Trójcą,
2. nie istnieje reinkarnacja.
Zobacz jak łatwo możemy poradzić sobie z preegzystencją dusz: jeżeli
dla duszy nie istnieje reinkarnacja, a przecież reinkarnacja jest
fizycznym faktem, to znaczy, że dusza która podlega reinkarnacji i
dusza o której mówi Jezus to nie ta sama dusza. Ja dla rozróżnienia
ilekroć piszę o duszy "od Jezusa" używam dużej litery.
Orygenes twierdził, że Bóg stworzył na początku świata określoną liczbę
dusz, a wszystkie one za wyjątkiem duszy Jezusa Chrystusa, zgrzeszyły,
ale w różnym stopniu. Te które zgrzeszyły najmniej zostały aniołami, te
które najwięcej diabłami. Te które miały liczbę grzechów pośrednią
otrzymały ludzkie ciała. Moim zdaniem grupy były tylko dwie, a gdy
doszło do "wielkiej wojny w niebiosach", zdrajcy zostali odesłani do
piekła, ale ci najmniej winni dostali drugą szansę. Jedną szansę.
Jednak wykazanie się dobrą wolą w trakcie tego jednego życia pozwoli w
przyszłości, w czwartej gęstości, zapanować Duszy nawet nad materią i
czasem.
Pojęcie Trójosobowego Boga to pojęcie obce wszystkim kosmitom, zatem
ich wiedza, ich gnoza jest dla mnie bezwartościowa. Żaden kosmita,
żaden "duch śmierci" nie jest dla mnie autorytetem gdy mówimy o
eschatologii - autorytetami są oni dla mnie jedynie jako źródła wiedzy
o kosmicznym Uniwersum, a i to trzeba ich sprawdzać, bo każdy z nich
zna inny kawałek "rzeczywistości". Ale właśnie ta ich wiedza o
jednoosobowości Boga jest dla nich wysokim progiem o który nie potkną
się tylko wówczas, gdy uznają Jezusa za osobę boską, czyli jedyny
prawdziwy autorytet. W końcu nie wszystkie Dusze okażą się godne
okazanej im łaski, a skądś trzeba dobrać dusz do "doskonałej liczby".
Na pytanie Vassuli o Nowe Niebiosa Jezus mówi "... Z Moim Świętym
Duchem wasz nowy świat pójdzie zdobywać dla Mojej Chwały resztę gwiazd
oraz tych, którzy nie zachowywali Mojego Prawa i byli całkowicie
oddaleni - jak cień błądzący w ciemnościach - nie poznawszy nigdy tej
nadziei i świętości, jakie zachowałem dla waszego czasu."
Tak, tak, młody człowieku, gwiazdy czekają na Ciebie. A póki
co, czytaj, czytaj.
|