|
List nr 50 -
Jak to było naprawdę z grzechem pierworodnym?
Zacznijmy od tego,
że mój punkt widzenia i rozumienia tych spraw nie jest "wiedzą
objawioną" a tylko sumą przemyśleń głęboko wierzącego katolika. Bez
tego mógłbyś to co Ci mówię zrozumieć niewłaściwie. Zatem jeśli Twoje
obserwacje i przemyślenia będą inne - to dobrze, bo to znaczy, że
myślisz i starasz się wzbogacić naszą wiedzę. Ale nie waż się wysysać
wiedzy z palca.
Wygląda na to, że
byty siódmej gęstości to duchy czyste i dobre, posłuszne Bogu
bezwarunkowo i to one stworzyły nasz wszechświat. Piszę wszechświat z
małej litery, bo nie jest to imię własne naszego uniwersum tylko nazwa
typu konstrukcji. Poza tym piszę stworzyły, choć może z uwagi na
nasze prymitywne i ograniczone pojmowanie procesu stwarzania rzeczy
materialnych, powinienem napisać utworzyły. Otóż byty te wykreowały
nasz wszechświat i pozwoliły, by zaczął się rozwijać. RA nazywa te
byty Logosami; jest to piękne słowo wymyślone bodaj przez Heraklita,
dla odwzorowania mądrości świata w mądrości człowieka. Zupełnie
inaczej używa tego słowa św. Jan, gdy pisze, że Jezus był Słowem
Boga, choć właśnie podobnie do janowego rozumienia powinniśmy
interpretować Logosy zaprezentowane przez RA. Logosy i inne byty
siódmej gęstości są przez byty z szóstej nie dostrzegane, za to
słyszą je wyraźnie. RA (od Elkinsa), Plejadanie (od Barbary
Marciniak) i Kasjopeanie (od Laury Knight-Jadczyk) to byty z szóstej
gęstości, które od zawsze próbowały nam pomagać w taki lub inny
sposób. Jednym ze sposobów była inspiracja, czyli cichutkie
podpowiadanie człowiekowi, który jak na przykład Heraklit, szuka
Prawdy. Nasze pojęcia, nasze intuicje bardzo często mają takie właśnie
źródło. Gdy mamy dobre intencje pozwalamy by podpowiadały nam dobre
byty, gdy natomiast chcemy nasze ja uczynić bardziej
wypasionym, natychmiast zbiegają się usłużni podpowiadacze z innych
sfer. Dlatego tak bardzo ostrzegam Cię przed medytacją, bo nigdy nie
wiesz, kto do Ciebie mówi - droga do poznania Prawdy wiedzie przez
adorację i kontemplację.
Między Logosami i
między bytami szóstej gęstości zachodzi przedziwna różnica: logosy to
byty samoistne, natomiast byty szóstej gęstości to zawsze świadomości
zbiorowe. RA, Plejadanie, Kasjopeanie, Inspeki (jak nazywał je Robert
Monroe), to wszystko byty "mnogie". Zadziwiająca na tym tle jest
informacja przekazana Courtneyowi Brownowi przez Jezusa, że mamy
pomagać Szarym (z Zeta Reticuli), którzy w chwili obecnej pomagają
nam w przygotowaniach do nadchodzącej przemiany. Ale wszystko staje
się jasne, gdy dowiadujemy się, jaką drogę rozwojową przeszła ta
właśnie cywilizacja. Gdy zniszczyli swoją planetę przez egoizm i
pychę tak jak my to czynimy teraz z naszą Ziemią, uratowali się
rzutem na taśmę poprzez modyfikacje genetyczne własnych ciał
usuwając emocje ze swojej psychiki. Uznali, że to właśnie emocje i
uczucia doprowadziły do katastrofy. W konsekwencji, choć materialnie
przeszli w czwartą gęstość, stali się cywilizacją duchowo
zjednoczoną, ale martwą, bo opartą na kontroli. Gdy zaangażowali się
jako członkowie Federacji w pomoc naszej planecie, ze zdumieniem
spostrzegli, że jest możliwy rozwój duchowy i cywilizacyjny poprzez
pełną akceptację woli jednostki. Wówczas podjęli decyzję o
"cofnięciu" się w rozwoju i skonstruowaniu nowych, zróżnicowanych
ciał by każdy Szary, mógł swoją indywidualną drogą iść do Boga. Nie
do końca rozumieją o co chodzi, ale wiedzą, że kontrola musi zostać
zastąpiona przez miłość.
W hierarchii
energii nasza Ziemia znajduje się w bardzo specyficznym miejscu
stosownie do bardzo specyficznych cech jakie jej nadano. Jesteśmy na
krawędzi gęstości co sprawia, że czas dla zwierząt trzeciej gęstości
biegnie tu maksymalnie szybko a przez to jesteśmy świetnym miejscem
dla dusz, które są w ostatniej klasie przed promocją w czwartą
gęstość. Niestety to czyni z naszej planety łakomy kąsek dla
Konsorcjum gadziego, czyli cywilizacji czwartogęstościowych
Drakonisów, a ci upatrzyli sobie Ziemię, bo stała się wspaniałą
okazją. Logosy choć dobre i pełne dobrych chęci nie potrafią
przewidywać przyszłości, gdyż ta, znana jest jedynie samemu Bogu. Ten
brak zdolności przewidzenia efektu końcowego stał się przyczyną
powstania jak i upadku "eksperymentu Ziemia". Musisz wiedzieć, że o
ile Drakonisi chcą żyć, rozwijać się i ekspandować o tyle Lucyfer
jest wrogiem wszelkiego życia, bo choć opanowany pychą świetnie zdaje
sobie sprawę, że wszechświat, a zatem i życie, jest wielkim
mechanizmem do nauki. Szatan podpowiedział Drakonisom, gdzie jest
wspaniały kawałek tortu, bo choć oni liczyli na ciała, energię i
dusze, które można było uczynić niewolnikami, to on liczył na
zniszczenie życia jakie ewoluowało ku miłości i dobru. Ziemia, co
300.000 lat przechodzi cyklicznie przez strumień energii, który życie
eteryczne na niej podnosi do czwartej gęstości, ale tym razem do
czwartej gęstości przejdzie cała planeta. I ten ostatni ciemny cykl
stanowił okazję. Stało się to za sprawą wielu "dobrych" cywilizacji,
które od bardzo dawna prowadziły tu eksperymenty genetyczne.
Doprowadziły do sytuacji, że Ziemia miała swoje hominidy
(neandertalczyka), który nadawał się do wcieleń. Gdy pewna
cywilizacja z szóstej gęstości, cywilizacja o świadomości grupowej
zdecydowała się dokonać wcieleń w celu poszerzenia wiedzy o emocjach
(my dzisiaj powiedzielibyśmy, że zapragnęła silnych wrażeń),
Konsorcjum najechało Ziemię i przejęło ją wraz z mieszkańcami. Im nie
chodziło o neandertalczyka, im chodziło o nas. Czwarta gęstość
umożliwia podróże w czasie, a zatem oni mogą kontrolować cały proces
zbioru dowolnie modyfikując warunki rozwoju na przestrzeni całych
300.000 lat! Oni wiedzą co nastąpi - mam na myśli nadejście Fali - i
chcą to wykorzystać maksymalnie. Niestety sama Fala i dla nich jest
niewiadomą i tak naprawdę nie wiedzą co będzie potem, ale liczą na
sukces.
Mimo przejęcia
totalnej kontroli nad Ziemią i osłonięcia jej kurtyną promieniowania
blokującego dopływ duchowego światła, Konsorcjum miało kłopoty.
Człowiek mimo, że odcięty od wpływu dobrych cywilizacji z czwartej
gęstości ciągle był odwiedzany przez dobre cywilizacje z trzeciej
gęstości i te miały duży wpływ na świadomy rozwój mieszkańców Ziemi.
Aby to ukrócić, około 80.000 lat temu, w czasie jednego z mniejszych
rozbłysków na Słońcu, który co pewien czas zdarza się z przyczyn
naturalnych, Drakonisi zmodyfikowali spektrum promieniowania
doprowadzając do zniszczenia dziesięciu matryc eterycznych w naszym
DNA. To spowodowało redukcję dwunastozwojowej helisy do dwuzwojowej i
tym samym po dłuższym czasie do rozsypania genów odpowiedzialnych za
nasze duchowe zmysły. Dodatkowo blokada przepływu energii do wyżej
położonych czakramów zaowocowała wzrostem agresywności, chciwości i
chęci użycia w społeczności Ziemian. Od tej chwili wszyscy rodzący
się na tej planecie byli bez zdolności komunikacji świadomości z
podświadomością. Stali się duchowo ślepi. Dodatkowo opiekunowie z
siódmej gęstości dostali nakaz pozamykania korytarzy czasowych do
naszej planety: zniknęliśmy z map Uniwersum.
Na ok. 7 tysięcy
lat przed końcem cyklu Bóg uznał, że przyszedł czas na Jego
eksperyment: planeta na której upadli, ale głęboko żałujący tego
czynu aniołowie będą mogli przejść test wykazujący, że rzeczywiście
żałują. Ale najpierw trzeba było sprawdzić, jak poradzą sobie ci,
którzy nigdy Boga nie zdradzili. Wybrana została para... A dalej już
wiesz.
Ciekawa jest
przedziwna zgodność opowieści biblijnych i usłyszanych od kosmitów. I
mimo, że oni nie postrzegają Jezusa jako Osoby Boskiej to jednak
rdzeń obydwu opowieści jest taki sam.
|