|
List nr 55 -
Czy to już początek zapowiedzianej w proroctwach wojny w Kościele?
Nie, ale to już ciąg potyczek, które do niej niedługo doprowadzą.
Teraz mamy proces oczyszczania i polaryzacji.
Zacznijmy od oczyszczania. To nie jest jeszcze oczyszczenie Ziemi, to
dopiero wstępne oczyszczenie Kościoła. Przed oczyszczeniem musi zostać
odsłonięta Prawda: o nas, o świecie, o Kościele. Oczyszczenie będzie
dopiero po zdeklarowaniu się, a aby się zdeklarować trzeba dużo
wiedzieć, i tą właśnie wiedzę dostarczają nam obecne czasy. Ludziom
wydaje się, że chodzi o zboczenia (homoseksualizm, pedofilię), albo o
słabości księży (sprawy lustracji, damsko-męskie lub o pieniądze). Nic
z tego - w wojnie "kościelnej" chodzi o sposób sprawowania
władzy. Ale jeszcze zanim przejdę do 'sposobu' chciałbym zwrócić uwagę
na to dlaczego w ogóle dochodzi do tej "wojny", kiedy to wszystko
powinno odbywać się po cichu, w czasie dyskusji.
Przyczyną jest słabość duchowa duchowieństwa. Ich duch jest po prostu
martwy. Czy słyszałeś, by dobry, charyzmatyczny mówca chodził do szkoły
oratorskiej? Nie? I prawidłowo, bo z obfitości serca mówią usta, ale
jeśli serce puste to musi jechać do szkoły, albo wyższej szkoły
medialnej. Czy słyszałeś, by parafia, gdzie jest kapłan o wielkim sercu
cierpiała na brak powołań? Nie mogłeś słyszeć, bo takie rzeczy się nie
zdarzają, za to zakony łapiące chętnych z głoszeń, reklam lub pokazów
mody sakralnej są faktem. Nie, ja nie mówię o filmie 8 i pół
Felliniego, gdzie jest sparodiowany pokaz mody sakralnej w Watykanie -
ja to widziałem ostatnio w naszej telewizji. A dlaczego na palcach
jednej ręki można policzyć kapłanów mających naprawdę dobry kontakt z
młodzieżą? Ty wiesz dlaczego - bo ci pozostali tylko cytują ewangelie:
nic prawdziwego o miłości nie potrafią powiedzieć z własnego życia.
Jednak prawdziwe zgorszenie i prawdziwy rozłam w Kościele dopiero przyjdą.
Będzie to ogłoszenie nowego sformułowania dogmatów w kierunku
racjonalistycznego i naturalistycznego ekumenizmu - synkretyzm oparty na
wspólnym dobru, miłości i równych szansach rozwoju dla wszystkich -
ot, niebo na Ziemi. Świat podchwyci to, bo idea wyjdzie z Watykanu,
jednak nie wszyscy wierni to "kupią". I wtedy zadeklarowanie zmieni się
w prawdziwą polaryzację i walkę.
Objawienie Prawdziwe Życie w Bogu mówi, że powodem wszystkich
schizm w Kościele byli zawsze duchowni. Największy rozłam w
chrześcijaństwie wywołali księża doprowadzając do powstania
protestantyzmu i prawosławia. Vassula Ryden została powołana na
największego proroka w historii bo powierzono jej najtrudniejsze
zadanie: połączenie na powrót połamanej laski św. Piotra. Jezus mówi
jej, by nie miała złudzeń, pycha kapłanów jest tak wielka, że
katolicyzm, prawosławie i protestantyzm nie połączą się dobrowolnie, ale
On, Jezus zegnie karki kapłanów. Połączenie dokona się dołem, poprzez
wiernych, pod działaniem Ducha Świętego.
Ale przejdźmy do tego jak tę wojnę dzisiaj widzi nasze społeczeństwo. Pozwolę sobie
tutaj zacytować fragment z Newsweeka z 30.3.2008, z artykułu pod
tytułem: Jak ojciec z biskupem.
«Jak nigdy dotąd w konflikcie wśród duchownych zderzyły się dwa systemy
wartości. Co jest ważniejsze? Lojalność wobec hierarchicznej instytucji
Kościoła, nakazująca ukrywać niewygodne dla tej instytucji fakty? Czy
raczej lojalność wobec nakazów ewangelii i sumienia? Arcybiskup, tak
jak wielu polskich hierarchów, wybiera pierwszą odpowiedź, dominikanie
- drugą.»
Jak już mówiłem konflikt jest, bo strony nie rozumieją problemu. Autor
artykułu twierdzi, że nigdy dotąd nie było takiego konfliktu, otóż był,
i to był w Polsce między dwoma naszymi świętymi, ale ponieważ obaj byli
święci konflikt rozegrał się po cichu i błogosławiony Bronisław
Markiewicz świętemu Sebastianowi Pelczarowi ustąpił. Konflikt w
Kościele nie dotyczy systemu wartości tylko sposobu sprawowania władzy.
Ale wcześniej abyś nie miał wątpliwości jakie jest stanowisko Jezusa w
sprawie zgorszeń przypomnę Ci pewien cytat
i przejdziemy do
sedna problemu sprawowania władzy. Wyobraź sobie oddział młodego wojska
i jego dowódcę, jak sprawuje władzę: jak król, jest panem wszystkiego.
A teraz wyobraź sobie oddział starego
wojska, świetnie wyszkolonego i o dużym doświadczeniu, jak tu jest
sprawowana władza: dowódca rozdziela zadania i czeka na meldunek, że je
wykonano. Pierwszy oddział to system liniowy, a drugi to dwuliniowy
system żywy w którym każdy zna swoje miejsce, zadanie i wie, że na
każdym kompanie całkowicie może polegać. Kłopot w rozróżnieniu nie
polega na tym jaki masz oddział pod sobą, tylko jak go postrzegasz. My
wszyscy w KAŻDYM NASZYM CZYNIE zachowujemy się albo jak
rekrut albo jak weteran. W każdym czynie służymy sobie lub innym. W
każdym czynie wykonujemy polecenie bo musimy lub, bo chcemy. A gdy
zaczynamy kierować innymi, nasze postępowanie uzależnione jest od oceny
podwładnych, i tego jak my ich postrzegamy, stopień ich zaangażowania
i wiedzy, czy widzimy w nich weteranów czy rekrutów.
Szkolenie, rozwój, ewolucja, doskonalenie, to jeden i ten sam proces.
Bzdurą jest wiedza przekazywana przez naszą naukę, że wszystko idzie od
Wielkiego Wybuchu w stronę rozproszenia, spadku ciśnienia, temperatury,
potencjału, czyli w stronę wzrost entropii. Bzdurą jest twierdzenie, że
Prawda leży przede wszystkim w zachowywaniu przykazań i słuchaniu nauczycieli. Wiedza i
Prawda mieszkają w naszych sercach, a jeżeli przełożony, nauczyciel czy
rodzic nie potrafią pomóc nam jej odkryć, to znaczy, że trzeba zmienić
kościół, uczelnię, rodzinę na takie, które nam w tym pomogą. Bo
jedyny prawdziwy głos władzy, to głos sumienia, i tylko
Jego słuchając my, przełożeni, jesteśmy "weteranami".
|