|
List nr 60 -
Czy zabierać przywileje emerytalne dawnym ubekom?
W moim prywatnym odczuciu - tak, ale Tobie chodzi o tego jednego
"ubeka", którego postrzegam zupełnie inaczej niż pozostałych, generała
Jaruzelskiego. Jednak żebyś zrozumiał wielkość tego człowieka wskazane
jest żebyś zobaczył jego "tło", mianowicie Lecha Wałęsę. Tak się
składa, że nigdy nie studiowałem uważnie życiorysu ani jednego ani
drugiego, zatem moja charakterystyka każdego z nich jest powierzchowna
i oparta na popularnych gazetowych doniesieniach, jednak jak wiesz,
wnioski z obserwacji często wyciągam zupełnie inne niż większość.
Wałęsa to typowy samiec alfa, autorytarny, skuteczny w działaniu choć
nie prostolinijny (nie chcę, lecz muszę), religię traktujący
instrumentalnie choć prawdopodobnie głęboko wierzący, o kulturze
powierzchownej a nie płynącej z serca (podam mu nogę a nie rękę),
doskonały przywódca, choć zerowy menadżer. W czasach Solidarności
rzeczywiście absolutnie numer jeden jako przywódca na barykadzie.
Natomiast Wojciech Jaruzelski to człowiek świetnie wykształcony w
zakresie swego działania, doświadczony i doceniany jako skuteczny w tym
co robi (w stosunkowo młodym wieku doszedł do stopnia generała),
powściągliwy i o dużej kulturze, czemu wielokrotnie dawał wyraz przed
kamerami, przez towarzyszy charakteryzowany jako wielki patriota.
Sądzę, że raczej menadżer niż przywódca.
Roku pamiętnego porozumień sierpniowych, doszło do konfrontacji
między władzą a resztą narodu. Nim pójdziemy dalej należałoby
przypomnieć co to znaczy być podległym władzy. Jest taki moment w filmie Pasja
Mela Gibsona, w którym Jezus stając przed miejscem kaźni przypomina
sobie słowa, jakie wcześniej wypowiedział do ludzi. "Ja jestem dobrym
pasterzem. Dobry pasterz swoje życie oddaje za owce. Nikt mi go nie
odbiera, ale ja oddaję je z własnej woli." Otóż Jezus dlatego mógł tak
powiedzieć, gdyż ani przez moment nie sprzeciwił się katom, ani jednym
gestem. On DAŁ swoje życie, a nie oni mu je zabrali. Maksymalny opór
jaki można przeciwstawić władzy to opór bierny - dalej zaczyna
się negacja władzy, zaczyna się walka z nią. W tym miejscu wstawię cytat
z mojej pracy konkursowej jaką napisałem w 1981 roku, w której
oceniając sytuację w Polsce przewidziałem bezkrwawy upadek komunizmu.
Polska. To co się ostatnio w niej dzieje jest ewenementem, który nie miał
dotychczas miejsca w historii, dlatego chcę go głębiej zanalizować.
Chrystus mówiąc o różnicach między grupami ludzi mówi o narodach. Naród żydowski ma swoją
samoświadomość od kilku tysiącleci. Polacy, od niedawna. Historia Polski liczy
zaledwie tysiąc lat i tyleż lat liczy wiara Polaków. Cementowały i ujednolicały
ten kraj najazdy obcych, bo naród rolniczy, cierpliwy, wytrwały, przywiązany do
ziemi ojców rozumiał, że to jedność i wola przetrwania da zwycięstwo.
Doświadczenia dziejowe hartowały i wzmacniały morale narodu polskiego, choć
drogo za nie musiał zapłacić. Ostatnia wojna zrównała go w niedoli a przemiany
powojenne - ekonomicznie. Naród wybrał władzę i zaczęła się budowa ustroju
socjalistycznego. Tu trzeba zrobić dygresję.
Problemy decyzyjne jakie
podejmuje system są trojakiego rodzaju. Po pierwsze musi zdać sobie sprawę jakie
cele chce osiągnąć. Po drugie musi rozpatrzyć drogi prowadzące do tych celów
tzn. musi wykonać pracę optymalizacyjną. Wreszcie musi wybrać którąś z dróg, to
jest musi zdecydować, które środki przeznaczyć do realizacji. W państwach
rozwiniętych, dojrzałych politycznie, społecznie i ekonomicznie, władza jest
wybierana a tym samym państwo możemy podzielić na dwa podsystemy: władzę i
poddanych. Władza jako system żywy, dynamiczny z jednej strony realizuje swe
zadania, a z drugiej stara się wywalczyć maksymalne korzyści. Rolę postulatora
określającego cele realizuje tak: najpierw słucha co podwładni chcą otrzymać a
następnie umieszcza ich pragnienia w swoich programach wyborczych. Rolę
optymalizatora realizuje przez ekspertów.
Przeważnie władza traktuje
rządzenie jako przywilej a nie rozwiązywanie trudnych problemów decyzyjnych, a
więc w tym zakresie ma na usługi naukowców. Natomiast role realizatorów władzy
(divide et impera) każdy decydent sprawuje sam! Władza jako system żywy
dąży do umocnienia się: w kapitalizmie poprzez wzmożenie dynamiki państwa w
zakresie efektywności, nie licząc się z prawdziwymi potrzebami jego obywateli. W
socjalizmie władza dezinformuje podwładnych i przecina wszelkimi sposobami ich
oddziaływania zwrotne. Jedna i druga władza oczywiście dba przy tym by mieć
maksymalne pożytki.
Naród
polski wielokrotnie wybierał władzę socjalistyczną i ... wielokrotnie
przekonywał się, że coś nie jest w porządku. Najkrócej można to
określić, iż władza nie spełnia pokładanych w niej nadziei, czyli
programy nie są realizowane. Przyczyny tego zjawiska teoria systemów
tłumaczy natychmiast: władza samoorganizuje się w system żywy i broni
swych interesów walcząc z resztą narodu jak z wrogim środowiskiem. Ale
dopóki podwładni przestrzegają reguł rytualizacji, walka jest
ograniczona. Gdy podwładni, robotnicy, wychodzą na ulicę rytualizacja
zostaje złamana, walka, sprzężenie dodatnie rozbieżne narasta i
dochodzi do rozlewu krwi. Wówczas następuje we władzach zmiana ludzi
najbardziej skompromitowanych tzn. "zabicie" głównych wrogów, a więc
osiągnięte zostaje "zwycięstwo". Zaczyna się od nowa faza spokojnej
walki zastępczej, zmagań zrytualizowanych, które trwają przez następne
lata. I tak w Polsce odbyło się trzy razy. Ale świadomość ogółu
społeczeństwa rośnie, rośnie świadomość walki społeczeństwa z władzą,
tyle tylko, że za każdym razem jest to "zupełnie inna władza", bo bez
tego odsunięcia winnych nie możnaby zastosować normującej życie
rytualizacji.
I oto przychodzi rok 1980. Znowu
dochodzi do wzmożenia walki, ale tym razem społeczeństwo nie dokonuje złamania
rytualizacj, lecz przesuwa jej granice i doprowadza do uznania przez władze
strajku jako czegoś dopuszczalnego.
Sprecyzujmy o co chodzi. Gdy Wałęsa
oręduje do narodu: "...wy pracujcie. My sami porozumiemy się z władzą, my to
załatwimy za wszystkich robotników", to w genialny sposób zmniejsza dobrowolnie
reaktywność systemu "podwładni" z większej od jeden, na mniejszą. To, że nie
wezwał całego narodu do poparcia czynnym strajkiem, zdecydowało, iż władza, acz
niechętnie porozumiała się z podwładnymi. Lecz na dalszą metę władza nie może
sytuacji zostawić w takim stanie; wiadomo było, że jej mocno dodatnia
reaktywność, czego przykłady dawała wielokrotnie, zmusi ją do radykalnego
posunięcia. Ale posunięcie generała Jaruzelskiego było równie genialne jak czyn
Wałęsy. Zmiana bagnetów na gumowe pałki jest rytualizacją! A więc jedna i druga
strona zrezygnowała z nieograniczonej walki i zdecydowała się na walkę
zastępczą, na zawody. Sprzężenie zwrotnie jest ujemne rozbieżne a więc musi
doprowadzić do równowagi. Jednak nie będzie to równowaga ani łatwa ani miła.
Polska przeżyje głębokie załamanie gospodarcze, ale wówczas dojdzie do pełnego
zjednoczenia narodu.
Wielki polski cybernetyk [oczywiście Marian Mazur] tak mówi między innymi o
sprzężeniu ujemnym rozbieżnym: "Nadmierna rygorystyczność kierownictwa prowadzi
do tego, że pracownicy nie tylko przestaną przejawiać jakąkolwiek inicjatywę,
lecz nawet posłusznie będą się przyczyniać do powstawania strat spowodowanych
błędnymi decyzjami kierownictwa, np.: do produkowania towarów nie znajdujących
nabywców. W celu odwrócenia szkód wywołanych nadmierną rygorystycznością, trzeba
ją potem nie tylko złagodzić, lecz nawet pobudzać stłumioną inicjatywę
nagrodami". Oczywiste jest, że tylko jedna istnieje droga odbudowania sprzężeń
między władzą i podwładnymi, a jest to zlikwidowanie przywilejów wynikających z
samej tylko przynależności do grup rządzących. I trzeba jeszcze zauważyć, a jest
to niezwykle istotne spostrzeżenie, że nowy system, który powstanie w Polsce po
osiągnięciu równowagi będzie żywym systemem zorganizowanym, ale zupełnie innym
od Japonii.
Chyba rozumiesz, że przez lata jakie minęły moja opinia o generale
Jaruzelskim zmieniła się na jeszcze lepszą. Za to o górnikach z kopalni
"Wujek", muszę stwierdzić, że zachowali się jak dzieci, które niczego
nie zrozumiały i na głos ojca każącego im zamilknąć odpowiedziały
podniesieniem ręki. Nic dziwnego, że parę palców uległo złamaniu gdy
ojciec dał klapsa. Jednak fakt, że nadal dają sobą manipulować różnym
pseudopatriotom i wrogom Polski świadczy o pysze i głupocie - co
stwierdzam z ubolewaniem.
|