|
List nr 65 - Co
to jest Wiedza Nova?
Jak zauważyłeś, już od dawna, gdy między nami piszemy o tych sprawach,
używam określenia Nova zamiast Nowa, aby wyraźnie podkreślić jej
odmienność od tego co potocznie uznajemy za nowe. Nova jest co do
istoty - nie jest nam nieznana, a jedynie dotyczy innej
rzeczywistości. Jest dla nas jak dla pana Jourdain wiedza, że mówił
prozą; niby to takie oczywiste, a jednak niepojęte.
Nieubłaganie zbliża się Znak. Będzie to dla nas przeżycie, jak te
opisane w książce Raymonda Moody'ego "Życie po życiu", gdzie zebrane są
relacje ludzi, którzy przeszli śmierć kliniczną. Będzie to dla nas
wszystkich powrót z innego świata. Altruiści, ludzie autentycznie
kochający, będą tym przeżyciem potężnie podbudowani, jednak dla
egoistów, dla tych, którzy maja o sobie wielkie wyobrażenie, będzie to
szok. Znak pozwoli nam poznać o sobie prawdę, i niestety nie będzie to
wiedza Nova, to jedynie PRAWDA o nas.
My wszyscy, gdy wrócimy z tej wycieczki rozpaczliwie będziemy chcieli zrobić COŚ
dobrego, coś co pozwoli zmienić nasze życie na lepsze, ale przeważnie nie będziemy
wiedzieli co to ma być. Wiedzieć jedynie będziemy, że nasze życie musi się radykalnie
zmienić. Ale JAK? Jednak powoli, ze zdumieniem odkryjemy, że właściwie
wiemy co robić, że zawsze wiedzieliśmy, tylko nasza wiedza była martwa,
była nie z tego świata. Powoli odkryjemy wiedzę, którą wyssaliśmy prawie z
mlekiem matki, ale nie żyliśmy nią, bo nasza własna matka przekazywała nam tę
wiedzę jedynie jako piękne, nieziemskie marzenie, jako opowieść z
dawnych czasów, z czasów Pierwszych Chrześcijan.
Po pierwsze zrozumiemy, że nie jesteśmy inteligentnymi zwierzętami z bajki
Darwina, tylko braćmi otaczających nas ludzi. Że w tym świecie nie
istnieje walka o byt tylko harmonia, jednak nie przez wszystkie dzieci
rozpoznana i zrozumiana. Że zabić drugiego człowieka, to to samo co
zabić siebie, a zranić go umyślnie, to to samo co zranić Jezusa,
którego ten człowiek ma w sercu. Odkryjemy, że ludzie przede wszystkim
różnią się właśnie stopniem rozumienia i stosowania praw harmonii w
życiu - wszystko inne z tego wynika.
Potem ze zdumieniem odkryjemy, że zmienił się nasz stosunek do własności;
nie potrzebujemy już niczego posiadać, nie liczy się własność tylko
możliwość działania. Jeżeli mogę coś używać to właściwie nie ma
znaczenia, czy to jest moje, czy nie. Prawo własności stanie się dla
nas
prawem bezprzedmiotowym, ale nie do końca, bo nagle okaże się, że każdy z nas musi
je przedefiniować w stosunku do współmałżonka i dzieci. Co to znaczy,
że to jest mój mąż, moja żona? Co to znaczy, że ślub nas wiąże? A może
to nic już nie znaczy, może należę tylko do Boga i Jemu jestem winien
wierność? Może by właśnie Jego miłość pozyskać, muszę być wierny innym?
Kolejnym odkryciem będzie stosunek do prawdy i kłamstwa. Nagle okaże
się, że nic tak nie boli jak nawet niewinne kłamstwo. Kłamstwo boli.
Będziemy czuli, że ranimy i obrażamy samego Boga próbując kłamać.
Natomiast będziemy ze zdumieniem obserwować, że z uśmiechem znosimy gdy
będą nam zadawać ból inni. Będziemy czuli się jak matka, którą małe dziecko bije w
gniewie, wiedząca dobrze, że ono z tego wyrośnie - ono
tylko jeszcze nie rozumie co to znaczy zadać drugiemu ból. Podobnie
będzie ze strachem: ten kto będzie drugiego straszył będzie postrzegany
jako krzywdziciel zadający drugiemu ciężkie cierpienie.
Sport z czasem stanie się domeną zabaw dziecięcych. Zrozumiemy, że
wszelkie współzawodnictwo jest "niepoważne", że świadczy o
niedojrzałości, jest domeną zwierząt i... Lucyfera, który chciałby
zająć miejsce Boga, bo mu zazdrości najwyższej pozycji w hierarchii.
Współzawodnictwo jest zwierzęcym prawem bytu usprawiedliwiającym
zadawanie śmierci, ale już dla człowieka jest tylko przeżytkiem z
"trzeciej gęstości". Zabrać drugiemu życie, jedzenie, wolność lub nawet
miłość drugiego - to zachowanie zwierzęce. Wolny rynek, konkurencja,
moda, czy nawet sztuka (jako targowisko próżności), to wszystko
dziecinada. Dorosły człowiek chciałby znać swoje miejsce w świecie, i w
harmonii odegrać swą rolę, szczególnie, że zadania wraz z rozwojem
świadomości staną się coraz poważniejsze. Niedługo przerosną nasze
najśmielsze wyobrażenia - tak Bóg nagradza wierne mu dzieci.
Wiedza Nova wymaga odwagi w stosowaniu i ci, którzy choć trochę są
altruistami z czasem ją zastosują. Choć może nie wszyscy, bo tylko
PRAWDZIWIE kochający Jezusa, potrafią być heroicznie odważni w
stosowaniu tej Wiedzy wśród inteligentnych zwierząt.
Wspaniały tekst na temat wiedzy pierwszych chrześcijan
jest w drugim tomie Brewiarza (post i okres wielkanocny) - jest to list
do Diogeneta, prawdopodobnie z trzeciego wieku naszej ery. Posłuchaj fragmentu:
"Chrześcijanie
nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem,
ani strojem. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się
jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie odznacza się niczym
szczególnym. Nie zawdzięczają swej nauki jakimś pomysłom czy marzeniom
niespokojnych umysłów, nie występują, jak tylu innych, w obronie
poglądów ludzkich. Mieszkają w miastach helleńskich i barbarzyńskich,
jak komu wypadło, stosując się do miejscowych zwyczajów w ubraniu,
jedzeniu, sposobie życia, a przecież samym swoim postępowaniem
uzewnętrzniają owe przedziwne i wręcz paradoksalne prawa, jakimi się
rządzą.
Mieszkają każdy
we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie
obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy.
Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. Żenią
się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych.
Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją
nie według ciała. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba.
Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem zwyciężają prawa. Kochają
wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. Są zapoznani i potępiani,
a skazani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu.
Wszystkiego im nie dostaje, a opływają we wszystko. Pogardzają nimi, a
oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są
usprawiedliwieni. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni
okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze.
Karani radują się jak ci, co budzą się do życia. Żydzi walczą z nimi
jak z obcymi, Hellenowie ich prześladują, a ci, którzy ich nienawidzą,
nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści.
Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie.
Duszę znajdujemy we wszystkich członkach ciała, a chrześcijan w
miastach świata. Dusza mieszka w ciele, a jednak nie jest z ciała i
chrześcijanie w świecie mieszkają, a jednak nie są ze świata.
Niewidzialna dusza zamknięta jest w widzialnym ciele i o chrześcijanach
wiadomo, że są na świecie, lecz kult, jaki oddają Bogu, pozostaje
niewidziany. Ciało nienawidzi duszy i chociaż go w niczym nie
skrzywdziła, przecież z nią walczy, ponieważ przeszkadza mu w
korzystaniu z rozkoszy. Świat też nienawidzi chrześcijan, chociaż go w
niczym nie skrzywdzili, ponieważ są przeciwni jego rozkoszom. Dusza
kocha to ciało, które jej nienawidzi, i jego członki. I chrześcijanie
kochają tych, co ich nienawidzą. Dusza zamknięta jest w ciele, ale to
ona właśnie stanowi o jedności ciała. I chrześcijanie zamknięci są w
świecie jak w więzieniu, ale to oni właśnie stanowią o jedności świata.
Dusza choć nieśmiertelna, mieszka w namiocie śmiertelnym. I
chrześcijanie obozują w tym, co zniszczalne, oczekując
niezniszczalności w niebie. Dusza staje się lepsza, gdy umartwia się
przez głód i pragnienie. I chrześcijanie, prześladowani, mnożą się z
dnia na dzień. Tak zaszczytne stanowisko Bóg im wyznaczył, że nie godzi
się go opuścić".
|