|
List nr 66 - Co
sądzisz o "świętej wojnie" Papieża z tymi, co mieli objawienia?
Czytelnikom
na początek potrzebna jest pewna informacja dodatkowa, mianowicie,
że prawie od samego początku z tej witryny korzysta pięć razy więcej
amerykańskiej Polonii, niż czytelników z kraju. Jestem tym zaszczycony,
ale równocześnie czuję się w obowiązku poinformować Ich o tym, że
większość książek na tej witrynie nie ma imprimatur.
(Imprimatur to formalne oświadczenie, że książka nie zawiera
treści
sprzecznych z prawdami wiary.) Za to polski Wydawca umieścił na okładce
Poematu Boga-Człowieka znaczącą informację:
Co to oznacza?
Że Pius XII osąd dzieła pozostawił sumieniu czytelnika.
Papież Paweł VI przeprowadził nowelizację prawa kanonicznego, której
istota w zakresie objawień zawiera się w uchyleniu kanonów 1399 i 2318,
co sprowadza się właściwie do pozostawienia oceny objawień
sumieniu człowieka, a nie władzy kościelnej. Indeks kościelny zyskał
zupełnie inny wymiar.
Tutaj pora na przedstawienie opinii Josepha Ratzingera o Poemacie,
jako przykładowej książce zaliczanej do objawień prywatnych. Otóż
znając Poemat od dawna Ratzinger wie, że jest to dzieło
prawdziwe, ale jako Papież stwierdził, że nie udzieli mu zezwolenia nihil
obstat,
to znaczy nie zezwoli na rozpowszechnianie! Papież boi się, że ludzie
posiadający małą i płytką wiarę - a takie jest dzisiaj 90% ludzi
podających się za katolików - pod wpływem tej książki mogą rozpocząć
kwestionowanie autorytetu Kościoła, i to z najgorszym skutkiem.
Niestety zgadzam się tutaj z Papieżem, bo większość ludzi utożsamia
autorytet Kościoła z autorytetem przeciętnego księdza. Zatem natknąwszy
się na Poemat Boga-Człowieka czytelnik zostawiony jest sam
sobie i o ocenę musi spytać sumienie. A jak ma postąpić przeciętny
ksiądz, który zawalony pracą duszpasterską i bieżącymi problemami "nie
ma czasu" na czytanie książek bez atestu? I tak oto doszliśmy
do problemu, przed którym dzisiaj stanął Papież, bo ilość objawień
prywatnych, i to tych społecznych (a więc posiadających przesłania do
całego Kościoła) wzrosła ostatnio lawinowo.
Kiedy rozmawialiśmy o jodze wspomniałem Ci o książce Enneagram
i o straszliwym niebezpieczeństwie z nią związanym. Niebezpieczeństwo
polega na tym, że ona jest... za dobra. Jest to niepojęte dla
przeciętnego człowieka, a i dla wielu księży, którzy efekty swej pracy
lubią oglądać w postaci pełnej świątyni, że w sprawach duchowych ilość
nigdy nie przechodzi w jakość. Enneagram pozwala świetnie
zdiagnozować nasze "wrażliwości", nasze idiosynkrazje. Np. fakt, że
masz "słuch" muzyczny czyni Cię predysponowanym do zawodu związanego z
muzyką ale równocześnie sprawia, że okrutnie cierpisz, gdy ktoś grając
fałszuje. Enneagram pozwala ustalić jaki składnik Twojego charakteru
w dzieciństwie uległ "skrzywieniu" czyniąc Cię specyficznie
nadwrażliwym. Do pewnego stopnia możemy to skompensować, co jednak nie
jest ważne, bo Enneagram skupia się na tym jak te skrzywienie
wykorzystać w sposób pozytywny - i tu odnosi ogromne sukcesy. W czym
problem? W przysłowiu angielskim, które mówi, że sukces
usprawiedliwi wszystko, nawet wtedy gdy nic nie usprawiedliwia sukcesu.
Mówiąc inaczej, Pan Bóg nie chce byśmy byli doskonali, chce byśmy byli
doskonali "jak ON". Bóg chce byś był Mu posłuszny, a nie wykorzystywał
swoje talenty.
Wieli ludzi jest zaszokowanych gdy słyszy, że największa pokusa z jaką
przychodzi nam się zmierzyć jest zawsze związana z naszym największym
talentem. Czy pamiętasz Adama Chmielowskiego: on świetnie wiedział, że
jest dobrym malarzem, ale posłuchał głosu, który nakazał mu zrezygnować
z kariery. Jezus z posłuszeństwa poszedł na śmierć. Ale gdy Bóg od nas
żąda o wiele mniejszej rzeczy: rezygnacji z tego co przychodzi nam
najłatwiej, wręcz naturalnie - zupełnie Go nie rozumiemy, sądzimy, że
to głos diabelski. Przecież Bóg dał mi talenty bym się nimi posługiwał!
Największy talent Josepha Ratzingera to jego umysł. Gdy czytam jego
pisma zdaję sobie sprawę, że jest wręcz genialnym teologiem. Jest nie
do zahaczenia. A jednak jego troska o Kościół pozbawiła go jasności
widzenia, pozbawiła dystansu. Chcąc ułatwić rozeznanie ogłupiałym i
otumanionym katolikom - zrobił krok wstecz: chce cenzurować objawienia.
Szatan nie przepuści takiej okazji!!!
|