|
List nr 70 -
Dlaczego słuchasz kosmitów skoro twierdzisz, że to gnoza?
Dotknąłeś bardzo trudnego tematu, bo każdy, kto zetknął się z gnozą
choćby przelotnie, ma o niej całkiem inne zdanie. Gnoza to wiedza, ale
wiedza ezoteryczna (ezoteryczny znaczy nie dla wszystkich i nie
ma nic wspólnego z wahadełkami, kadzidełkami i światełkami, o
astrologii nie wspominając). Ezoteryka handlowa to coś takiego jak
handlowanie odpustami...
Żeby wytłumaczyć istotę gnozy trzeba
odwołać się do wiedzy od naszych kosmicznych braci. Jak wiesz nasza
planeta została pomyślana jako centrum koordynacji wiedzy i
porozumienia, i skonstruowana w trzeciej gęstości. Kiedy zaczęła
nadawać się do zasiedlenia, zaczęły odwiedzać ją różne cywilizacje i to
wiele milionów lat temu. Jedne bywały krócej inne dłużej, a wszystkie
przemijały bo dla cywilizacji na planecie kilkanaście tysięcy lat to średni czas ich trwania. W
tym czasie nie było jeszcze inteligentnych mieszkańców wywodzących się
ewolucyjnie z Ziemi lecz przybysze od samego początku robili różne
eksperymenty genetyczne mające na celu "przyspieszenie" ewolucji
naczelnych. Około 300 000 lat temu miało miejsce wydarzenie o którym
mówią Plejadanie i Kasjopeanie: na Ziemi umieszczono "podrasowanego"
neandertalczyka w którego wcieliły się dobrowolnie dusze z szóstej
gęstości. Tym samym po raz pierwszy w historii Ziemi pojawili się
"rodowici" Ziemianie, grupa dusz mająca świadomość zbiorową i
równocześnie indywidualną. Przez następne lata różne cywilizacje
pracowały genetycznie nad tym człowiekiem, przy czym działo się to w tle,
bo Ziemia przechodziła burzliwe dzieje. Około 80 000 lat temu ludzkość
(ta rodzima) prawie uległa zagładzie, ale to wtedy manipulując wybuchem
na Słońcu gadom udało się uszkodzić eteryczną matrycę naszego genomu
sprowadzając życie duchowe naszej planety do zera. Geny odpowiedzialne
za nasze zmysły pozwalające postrzegać i manipulować energią astralną,
uległy rozsypce. Staliśmy się duchowo ślepi, głusi, niemi i niezdolni do
telekinezy.
Nasi kosmiczni bracia twierdzą, że niezależnie od manipulacji
genetycznych, sama obecność duszy powoduje przyspieszenie ewolucji -
takie jest prawo natury. Ziemianie stykając się z przybyszami zawsze
ulegali ich wpływom i powoli przejmowali od nich wiedzę, język i
obraz świata, jak również powoli ulegali wymieszaniu. Jednak
powinieneś pamiętać że istoty z czwartej i wyższych gęstości,
oddziałują na ludzi niewidocznie. Ludzie czują ich obecność lub
słyszą ich przekazy telepatycznie ale ich nie widzą. Ludzie mieszkając
obok obcych cywilizacji, których przez ostatnie 80 000 było wiele,
prawie do nich upodobnili się, jednak żyjąc i rozwijając się na Ziemi
są ciągle istotami ułomnymi w sensie zmysłów astralnych. Powoduje to
Księżyc, który przez swe umiejscowienie (sztuczne) stwarza harmonikę
tłumiącą i ograniczającą. Nasza świadomość od podświadomości jest nadal
oddzielona i ciągle jeszcze nie przypomnieliśmy sobie jak się lata.
Jak
mówi cywilizacja RA, Logosy, czyli byty duchowe opiekujące się układami
gwiezdnymi, nauczyły się rozdzielać świadomość jasną od podświadomości
gdyż zauważyły, że wtedy ewolucja i rozwój przebiegają szybciej.
Zadziwiająca sprawa: gady oddzieliły nam świadomość od podświadomości
(w naszym ciele), by nas ogłupić i łatwiej oszukać, a Logosy
robią to samo (w astralu) by przyspieszyć ewolucję. Taka przesłona dla
ducha to utrudnienie i jak każde utrudnienie brak głębszej wiedzy
pomaga lub utrudnia rozwój. Kiedy mądry rodzic ogranicza dziecko nie
robi tego dla własnej wygody ani dla dokuczenia dziecku, ma na
względzie stworzenie właściwych warunków dla właściwego rozwoju. Wie,
że posłuszeństwo dziecka w ograniczeniach ukształtuje jego charakter.
Jednak to co zrobiły gady to zmącenie wody dla łatwiejszego połowu.
Dlaczego Bóg na to się zgodził, dlaczego wybrał dla Swojego
eksperymentu najbardziej upośledzone ze Swoich dzieci? Wydaje mi się,
że tajemnica tkwi w wierze jako przeciwieństwie rozumu. Bóg nie chce
byśmy znali świat ducha ze swoich doświadczeń tylko byśmy w tym
zakresie opierali się na wierze. Mamy mieć wiedzę o materii i wiarę o świecie
ducha. Do świata eteru i astralu mamy wchodzić dzięki rozumowi i technologii a nie wahadełu...
Gdy nasza świadomość straciła łączność ze swym głębszym ja,
a tym samym z grupą (pamiętaj o świadomości zbiorowej neandertalczyka i
rozwiniętych czakramach przybyszy, z którymi krzyżował się dawny
człowiek) wytworzyliśmy zadziwiające przystosowanie dla potrzeb życia
zbiorowego: emocje uzewnętrzniliśmy na twarzy. Emocje jako "klej" życia
społecznego w połączeniu z całą genetyczną spuścizną Ziemi są naszym
unikalnym dziedzictwem w skali kosmicznej, czyniąc z nas niepowtarzalną
okazję dla cywilizacji, które zestarzały się genetycznie. To dlatego
tak nami interesują się, dlatego chcą nas pozyskać, nauczyć
wykorzystywać nasze nieczynne astralne zmysły, obudzić naszą
świadomość. Wiele cywilizacji na przestrzeni ostatnich wieków
kontaktowało się z co bardziej świadomymi i inteligentnymi jednostkami
czyniąc ich twórcami religii, przewodnikami duchowymi lub wielkimi
przywódcami. Każdy jednooki jest wśród ślepców królem!
Jerzy Prokopiuk, czołowy polski gnostyk pisze, że dopiero w 1966
roku Na Międzynarodowym Kongresie poświęconym genezie gnozy i gnostycyzmu,
specjalnie wyłoniona komisja, złożona z 7 wybitnych znawców
problemu, opracowała pojęciowe i terminologiczne PROPOZYCJE dotyczące
tematu, którym zajmował się kongres.
Gnostycy wszystkich krajów łączą się... Tylko, że gnoza jest drogą do
rozwoju (i do Boga) poprzez wiedzę, a nie poprzez wiarę! Jest to droga
dla tych, którzy wiedzą, że Bóg istnieje i chcą do Niego dotrzeć. To
nie jest droga wybrana przez Boga dla ludzkości tej Ziemi,
tylko droga, którą idą wszyscy inni kosmici. Na czym ona polega? Na otwarciu
czakramów, skontaktowaniu się z całym Wszechświatem i na wejściu z nim
w Harmonię. Każdy człowiek ma w nim swoje miejsce i swoją drogę, ale nie
jest to droga dzieci Jezusa czyli tej ludzkiej rodziny, której
pierwszymi rodzicami byli Adam i Ewa.
Bogata modalność
gnozy wynika właśnie z bogactwa źródeł tej wiedzy. Każda cywilizacja,
która w taki lub inny sposób oddziałuje na ludzi i przekazuje im
sposoby rozbudzenia wyższej świadomości, podążała inną drogą i
wypracowała inne techniki. Wielkim gnostykom naszych czasów wydaje się,
że sami wypracowali swoje systemy, że sami odkryli prawdę, tymczasem są
ofiarami manipulacji kosmitów, bo do odkrycia Prawdy potrzebna jest
Łaska, a Dusza bez Łaski może się dzięki dobrej woli jedynie do
niej zbliżyć, ale nie posiąść Ją. Otwarcie czakramów to rozwój na
płaszczyźnie materii czyli ducha i duszy, a nie Duszy.
Dla
dobrych, wysoko rozwiniętych kosmitów, istnieje ciekawy próg między
światłem i miłością. (Światło to wiedza.) Traktat o jodze Light on the path
ujmuje to tak: "Zanim oczy przejrzą, muszą się stać niezdolne do wylewania łez.
Zanim uszy usłyszą muszą stracić swą wrażliwość. Zanim głos zdoła przemówić, w
obecności Mistrzów, musi utracić zdolność zadawania bólu. Zanim dusza
zdoła stanąć przed obliczem Mistrzów, wpierw jej stopy obmyte być muszą
we krwi serca". Wielu guru tłumaczy, że chodzi tu o przejście z
egoizmu w altruizm, o podporządkowanie się dobru ogółu zamiast myślenia
o sobie i własnym rozwoju. Tymczasem tu tkwi haczyk. Chodzi o
zmianę motywacji, o przejście spod panowania światła pod panowanie miłości,
o WYZWOLENIE SIĘ spod panowania gnozy.
|