|
List nr 71 -
Czy zajmowanie się gnozą to nie grzech?
To zależy - spytaj swoje Sumienie!!! Za czasów Mojżesza i później,
słuchano Boga bez zadawania pytań, słuchano Jego nakazów i zakazów jako
oczywistych. Potem przyszedł Jezus i zastąpił dekalog dwoma
przykazaniami, nauczając, udzielając wyjaśnień i odpowiadając na
wszystkie pytania, przynajmniej te zadawane przez apostołów; dla
zwykłych wiernych zostały przypowieści. Teraz, po dwóch tysiącach lat
rozwoju ludzkości i chrześcijaństwa, nadchodzi kolejna zmiana. Dwa
przykazania miłości zostaną zastąpione jednym (kochaj Boga w Trójcy
Jedynego!) a świat wejdzie w nowe uwarunkowania, w których wiedzę
będziemy mieli daną WPROST, ale o każdy krok będziemy musieli pytać
Boga... Wejdziemy na arenę wszechświatową, lecz co mamy robić dowiemy
się w sercu, nie z ksiąg mądrości i nie od kapłanów. Sami jesteśmy
plemieniem kapłańskim.
Bardzo
trudno wytłumaczyć to "zwykłemu człowiekowi", bo zwykły człowiek jest
przesiąknięty zwierzęcym egoizmem do szpiku kości. Bardzo trudno wytłumaczyć to
księdzu, bo jego pycha została utrwalona boskim wyrokiem - jak
wiesz Kościół musi przejść nie tylko oczyszczenie, ale również pranie
mózgów ze scholastycznych wyobrażeń o Bogu. Bóg jest Miłością, ale
księża nie rozumieją tego, oni tylko o tym wiedzą. Nie rozumieją, że
wiedza o świecie nie jest im potrzebna jedynie wtedy, gdy wiedzę o
Miłości praktykuje się. Jedynie kroczenie ścieżką Miłości czyni
sumienie tak wrażliwym, że nie jest potrzebna żadna wiedza praktyczna
o świecie materialnym. Wielcy święci zawsze bez trudu panowali nad materią.
Musisz
wiedzieć, że sprawy jogi od czasu gdy się z nią rozstałem były dla mnie
nie do końca jasne. Wiedziałem, że zły nauczyciel zawsze doprowadzi do
złego celu, ale aspekt zdrowego ciała umykał mi. Gdzieś w racjonalnym
myśleniu za bardzo utrwaliło mi się, że w zdrowym ciele zdrowy duch.
Nie tylko nauczyciele jogi, jak widzisz, potrafią być skuteczni w
szerzeniu złej wiedzy. Dzisiaj nadal wśród nauczycieli jogi ze świecą
szukać takiego, który rozumie, że hata joga ZAWSZE rozwija
czakramy i prowadzi do obudzenia świadomości, która przedwcześnie obudzona jest bardzo groźna dla
człowieka o nieobudzonym sercu. To samo dotyczy medytacji, w sensie
jaki nadają jej nauki Wschodu. Droga do prawdziwego poznania wiedzie
przez kontemplację i adorację, nie przez medytację.
Gnozą
zacząłem interesować się nawet o tym nie wiedząc, gdy szukałem
wytłumaczenia co dzieje się w urządzeniu które pomagałem pomiarować w
młodości. Zdawałem sobie sprawę, że albo mamy do czynienia z zupełnie
nieznanym zjawiskiem, albo z nieznaną energią. Różdżkarzami
interesowałem się na równi z doniesieniami o UFO, ale moje intencje
były czyste, nie czułem że łamię jakieś przykazanie. Dopiero długo
później zdałem sobie sprawę z aspektów gnostyckich zainteresowania
nieznanymi energiami i wyższymi światami. I wtedy przyszło pytanie:
dlaczego Bóg chce abyśmy NIE interesowali się pewnymi sprawami? Pytanie
to wypłynęło w 1993 roku, gdy studiowałem Swedenborga; nasunęło się
jako naturalne po zapoznaniu się z jego doktryną.
To jest WIELKIE objawienie. O ile Summa Theologiae świętego
Tomasza jest dziełem geniuszu ludzkiego, to dzieło Swedenborga ma
pozaziemskie źródło, tylko jakie? W czasie gdy przystępowałem do
lektury O Niebie i Piekle moim brewiarzem było ON i ja
Gabrieli Bossis, zatem byłem dobrze przygotowany w sensie duchowym, a
jednak ta książka mnie zafascynowała. Poczułem, że to "beczka miodu",
jednak dziegieć w smaku nie dawał mi spokoju. Boże, przecież ja to
czuję, myślałem sobie, dlaczego nie powinienem tego czytać? Dopiero
dzisiaj to wiem, zrozumiałem po uzyskaniu odpowiedzi na moje pytanie
skierowane do Boga: co to znaczy, że nie istnieje reinkarnacja?
W Piekle i Niebie nie ma ani słowa o reinkarnacji, ani słowa. Za to opis
świata duchów, czyli okresu do czasu osądzenia człowieka, zgadza się z
"dokładnością do punktu widzenia", z tym co piszą R. Monroe i B. Moen (inna
perspektywa, inne czasy, inna kultura i uwarunkowania filozoficzne
sprawiają, że niektórzy nie widzą podobieństwa opisów). Jest parę
punktów, które stanowią istotę różnicy między doktrynami Swedenborga i
Jezusa, i muszę je wymienić:
1. Nie ma trójosobowego Boga - Bóg jest jeden, a wcielając się jako
człowiek zlał w sobie w sposób doskonały trzy pierwiastki boskości.
2. Nie ma zbawienia przez sam akt zawierzenia Bogu - musi zaistnieć proces
doskonalenia przez poddanie się Bogu.
3. Adam i Ewa to postaci symboliczne, a Jezus był osobą, która miała nam
pokazać, że można obronić się przed wszystkimi pokusami. Kościół
katolicki z jego komuniami i pojęciem łaski to nieporozumienie.
(Swedenborg był synem luterańskiego biskupa).
4. Życie po śmierci to dalszy ciąg życia ziemskiego, a wszyscy aniołowie kiedyś
byli ludźmi. Piekło i niebo, kara i nagroda, to "automat" do osiągania doskonałości.
Z racjonalnego punktu widzenia opis Swedenborga jest fenomenalny. Jeżeli
ktoś nie czytał go, lub zabiera się do lektury nieprzygotowany, czyli
nie wiedząc co mówią kosmici, może pomyśleć, że przesadzam, ale on ze
szczegółami potwierdza ich opisy "wyższych światów", wyższych gęstości.
To wiedza objawiona w najczystszej postaci, to kwintesencja Gnozy. Może
nas razić jego dopracowana, techniczna terminologia, ujednolicony,
wręcz schematyczny obraz, podczas gdy wszystkie opisy różnych ras
różnią się szczegółami - ale istota jest identyczna. Zdumiewa również
uwaga Swedenborga, że i nasz świat i piekło i niebo, są zasadniczo
materialne w swej istocie. W czasie lektury dochodzimy do stwierdzenia: może jednak
w nauczaniu Kościoła przez wieki popełniono błąd?...
I tu leży istota problemu Gnozy. Jeżeli wierzymy
swojemu ROZUMOWI to właściwie po problemie, wszystko jest jasne. To co
mówią kosmici i co tak ładnie uporządkował Swedenborg to PRAWDA, to
RZECZYWISTOŚĆ. Po co zawracać sobie głowę religiami - czy tylko
dlatego, że człowiek jako atawizm ma potrzebę tajemniczości? Wszystko
się upraszcza w drodze do doskonałości, w drodze do Boga. Obraz
doskonałości jest jasny i PIĘKNY. Nic tylko kroczyć. Nawet sumienie
można mu podporządkować!
Jeżeli jednak nie wierzymy rozumowi,
jeżeli słuchamy sumienia to rodzi się pytanie, które musimy zadać w
swym sercu bardzo pokornie: czy Swedenborg i kosmici są totalnie
oszukani przez Lucyfera, czy też w tym co mówią jest część prawdy, a
jeżeli tak, to co o tym myśleć? Odpowiedź nie przychodzi od razu. Tylko
idąc, idąc, idąc, idąc, idąc... dochodzi się do Mekki - mówi
mahometańskie przysłowie. Ja sparafrazowałbym go w ten sposób: tylko
słuchając sumienia a nie rozumu można iść, iść, iść, iść i nie
pobłądzić. I tak idąc z czasem zaczynamy coraz wyraźniej odczuwać, że
nikt nam nie podpowiada gdzie mamy iść - my jesteśmy PROWADZENI.
Gdy
pozwolimy prowadzić się Duchowi Świętemu odkryją się przed nami różne
Prawdy. Do ogłoszenia jednych zostaniemy wręcz zobligowani, a drugich
nie wolno nam ujawniać, będą tylko dla nas. Czy ogłaszając te pierwsze
głosimy objawienia? Bynajmniej. Ja twierdzę, że usłyszałem słowa
skierowane do mnie, które pozwolono mi ujawnić, ale interpretacja miała
pozostać MOJA. Czy pamiętasz Głos, który powiedział świętemu
Franciszkowi, że ma odbudować kościół? Franciszek odbudował Porcjunkulę,
a przecież dzisiaj sądzimy, że nie to miał Bóg na myśli.
Czy to naprawdę znaczy, że św. Franciszek popełniając błąd popełnił zło?
Jesteśmy
dziećmi uczonych w piśmie, potomkami faryzeuszy. Jesteśmy pewni swych
racji dopiero wtedy, gdy możemy oprzeć się na jakimś przykazaniu, zakazie
lub cytacie, bez tego czasami głos sumienia brzmi nam jak przewrotna
pokusa. Gdy nie mamy księdza na którego moglibyśmy "zwalić
odpowiedzialność" za decyzję w trudnym przypadku, czujemy, że to Bóg
kusi nas do złego a nie demon. Wierzymy w Boga, ale Bogu - nie.
Tymczasem ci, którzy prawdziwie Go kochają muszą Mu zaufać
BEZGRANICZNIE. Głos Ducha Świętego rozbrzmiewający w sercu jest
najtrudniejszym egzaminem Miłości, jest egzaminem ostatecznym.
Jeszcze raz chciałem przytoczyć słowa z traktatu Light on the Path.
"Napisane jest, iż dla tego, który się znajduje na progu boskości, żadnego nie
można ustanowić prawa i żaden nie może dlań istnieć przewodnik. Jednak dla
oświecenia ucznia, o tej ostatecznej walce jaką ma stoczyć, tak można powiedzieć:
trzymaj się mocno tego co nie ma kształtu ani istnienia. Wsłuchuj się tylko w
głos, który jest bezgłośny. Wpatruj się tylko w to co jest
niewidzialne, zarówno dla zewnętrznych jak i dla wewnętrznych
zmysłów. I niech pokój będzie z tobą."
|