|
List nr 76 -
Co myślisz o noblu dla Elinor Ostrom?
"To jest to!", jak powiedziałaby Coca-Cola, gdyby ktoś ją
spytał o zdanie. Nareszcie doceniono systemy dwuliniowe. Nie zadałbyś
tego pytania, gdybyśmy razem nie oglądali dodatku Gazety Wyborczej
z Dolnego Śląska, gdzie wielki tytuł głosi: "Skrzyknęli się, by
naprawić drogi", a dalej: 11 samorządów z naszego województwa chce
razem wydać ponad 220 mln zł, aby w ciągu najbliższych trzech lat
zmodernizować nawet 300 km powiatowych i gminnych dróg. - Im większa
skala projektu, tym łatwiej i taniej go zrealizować - mówi Monika
Żmijewska, rzeczniczka Starostwa Powiatowego w Świdnicy. I to jest
właśnie istota odkrycia Elinor Ostrom: systemy powstają wtedy, gdy im
się to "opłaca", a my gdy to dostrzegamy zaczynamy się rozwijać.
Nobel dla Ostrom był nie tylko zaskoczeniem dla ekonomistów, był
szokiem. Ona im pokazała, że rachunki w prawdziwym systemie
dwuliniowym, czyli podsystemie rządzącym się swoimi prawami, są
niepojęte z poziomu systemu zewnętrznego, a równocześnie ZAWSZE
korzystniejsze (w sensie nakładu energii) od systemów liniowych. Nie
rozumiejąc sensu i znaczenia jej prac miano pretensję, że nobla
przyznano specowi od zarządzania, a nie ekonomiście. Zatem wyjaśnijmy
skąd to niezrozumienie.
Systemy powstają gdy im się to energetycznie opłaca, jednak różne
systemy z powodu diametralnie różnych przyczyn: liniowe bo muszą,
dwuliniowe bo chcą. Liniowe, bo jest to jedyny sposób by odnieść
korzyść lub przetrwać, dwuliniowe, bo współpraca oparta na kooperacji
pozwala zaoszczędzić energię sterowania, gdyż w dwuliniowych nie
steruje się siłą tylko informacją. Podsystemy w systemie dwuliniowym
nie przekazują sobie energii tylko działanie. Jest to energia
nierozerwalnie związana z informacją. Np każdy z nas oddaje władzy
ogólnokrajowej pieniądze (podatki: od dochodów, od obrotów, od ziemi),
a od władz dostaje "fundusze na drogi", "dotacje do szkolnictwa",
"pomoc dla powodzian"... Są to zawsze pieniądze docelowe.
Podatek jest w postaci gołego pieniądza, bo każdy z nas jest
względem prawa równy, a pieniądz od dawcy jest zawsze zaadresowany.
Podatki płacimy jako liniowcy, pieniądze "z góry" dostajemy jako
dwuliniowcy.
Dlaczego tak się dzieje, dlaczego informacja w systemie liniowym i
dwuliniowym działa inaczej? Moja odpowiedź jest nieco sztuczna, bo do
dzisiaj nie istnieje jednoznaczna terminologia dwuliniowa. Ja określam
to, że w systemie liniowym działa prawo, a w dwuliniowym uprawnienia.
Oczywiście nie jest to definicja ścisła, bo każdy system dwuliniowy
jest całością samą w sobie i rządzi się swoimi prawami, innymi w każdym
systemie. W systemie dwuliniowym obowiązuje geometria symplektyczna
a obliczenia należy wykonywać "według wagi", i zawsze modulo
ilość podsystemów. Żebyś lepiej zrozumiał problem, chciałbym byś na
orbital atomowy spojrzał jak na całość. Gdy elektron spada na
niższą orbitę, to wcale nie oddziela się od niego foton, który wypromieniowuje
z atomu - to dwa orbitale przekazując sobie działanie wytwarzają energię.
Może lepiej to zrozumiesz, gdy powiem, że rodzina nie powinna być ani
patriarchalna, ani matriarchalna, ani partnerska tylko powinna być prawdziwą
wspólnotą. Wszyscy czujemy jakie wartości kryje w sobie to dziwne słowo
"prawdziwa". To sytuacja, gdy potrzeby każdej z osób są zaspokojone
proporcjonalnie do jej potrzeb i "znaczenia" w rodzinie. I jakiekolwiek
bliższe precyzowanie nie wchodzi tu w grę, bo podsystemy mogą różnić się w
sposób niewyobrażalny, a zatem i podział działania, tej
wewnątrzsystemowej energii, jest niemożliwy do zdefiniowania, z
wyjątkiem systemów najprostszych. Co więcej, "znaczenie" człowieka jest
zmienne z definicji. Czy to znaczy, że o systemach dwuliniowych
nie potrafimy powiedzieć nic konkretnego? Potrafimy, ale egoiści czyli
ludzie systemów liniowych, nigdy tego nie zrozumieją. To dlatego
egoiści nie rozumieją, że alternatywa: własność prywatna - własność
państwowa, w zarządzaniu (jak wykazała to Olstrom) przegrywa ze
wspólnotami. To dlatego mówiłem Ci, że teoria systemów jest teorią elitarną.
Wracając do informacji w systemach dwuliniowych, chyba już teraz
rozumiesz dlaczego demokracja nie jest możliwa bez pełnej jawności -
jawność, a dokładniej brak kłamstwa, jest warunkiem sine
qua non prawdziwej demokracji. O ile siła warunkuje działanie systemów
egoistycznych, o tyle altruizm w połączeniu z fałszem w ogóle nie
działa. Czy pamiętasz historię Białowieskiego Parku Narodowego - tam okoliczna
ludność nie chce zgodzić się na powiększenie parku, mimo kolosalnej
subwencji - bo miejscowi nie mogliby kraść drewna, runa leśnego i
polować. Czy wiesz dlaczego w gminach z okolic Lubina (najbogatszej
gminy w Polsce) nie zgodzono się na decyzję o eksploatacji złóż węgla
brunatnego na ich terenach? Bo władze Polski nie chcą słyszeć o "godziwych"
warunkach zadośćuczynienia za dostęp do tych pokładów. Dopóki któraś ze
stron nie gra uczciwie, prawdziwa demokracja nie działa.
Już w starożytnym Rzymie zdawano sobie sprawę, że muszą istnieć dwa
prawa: prawo publiczne i prawo cywilne, jedno zabezpieczające interesy
ogółu, drugie prawa jednostki. Prawa, które próbują mieszać te dwie
domeny zawsze są skazane na wieczną nieaktualność, nieskuteczność i
będą się rozrastały jak rak, albo będą generowały prawników bez których
społeczeństwo nie będzie mogło funkcjonować. Powinieneś sobie
zdawać sprawę, że każdy system posiada taki swój lokalny kodeks praw
regulujący przywileje i obowiązki systemu względem podsystemów, i
nawzajem. Gdy ten kodeks jest godziwy to system działa optymalnie.
|