| Strona główna |
| Maria Valtorta |
| Koniec Czasów |
Spis treści
Wprowadzenie
1 Przyjdę w ostatniej godzinie
2 Skrucha i miłość mogą zmienić bieg wydarzeń
3 Znak mojej Mocy
4 Przyjdę jeszcze raz na sąd
5 Łaska najwyższym darem
6 Znamię Bestii
7 Im więcej będzie prawdziwych kapłanów, tym krótszy będzie czas
Antychrysta
8 Bitwa pomiędzy Niebem a Piekłem
9 Prekursorzy drugiego przyjścia Chrystusa oznaczeni znakiem Krzyża
10 Bóg na wieki ogarnie swoją światłością zbawionych
11 Jam jest Alfa i Omega
12 Szatańska inteligencja Lucyfera
13 Kara jest lżejsza niż ta, na którą zasługujecie
14 Gwiazdy strącane przez Lucyfera
15 Ojciec oddał Synowi wszelki sąd
16 Tchnienie Bestii
17 Nie ostoi się wasz układ z Piekłem
18 Usuńcie spośród siebie obcych bogów
19 Racjonalizm otwarł drzwi szatanowi
20 Nie bójcie się tego, który zabija ciało
21 Dzień Sądu
22 Świat dla ocalenia musi chcieć mojej pomocy
23 Bezbożnik pociągnie za sobą wszystkich ludzi
24 Godzina śmierci jest zawsze słuszna
25 Rozejm nie jest czasem Pokoju
26 Moim Słowem przygotowuję przyszłe czasy
27 Nowe Przyjście Chrystusa będzie miało nową formę i nową moc
28 Sąd nad Niegodziwcem
29 Zwycięzcy dam spożyć owoc z Drzewa Życia
30 Ukryta Manna
31 Szatan odda pełną władzę Antychrystowi
32 Dwóch Świadków
33 Już się rozpoczęła nadprzyrodzona walka
34 Dwie Bestie
35 Siedem Plag
36 Dwa zmartwychwstania
37 Przebieg zapowiedzianych wydarzeń
38 Pragnę dusz ukrzyżowanych z miłości
39 Chorągiew Chrystusa-Sędziego
40 Okres Pokoju
41 To, co niedoskonałe, stanowi tylko przejściową fazę życia
42 Duch jest Panem waszego bytu
43 Jam jest Pan, Bóg twój
44 Jeśli się nie uchwycicie Krzyża, staniecie się jak dzikie zwierzęta
45 Ziemię otrzymają w posiadanie ci, którzy żyli według mojego Prawa
46 Znaki drugiego Przyjścia Chrystusa
47 Największa zbrodnia
48 Dwa rodzaje śmierci
49 Trzeba być dzieckiem Boga wbrew tyranom
50 Kto służy Mądrości, będzie miał miejsce w świętym Jeruzalem
51 Kiedy dojdziecie do pełni zła, wtedy Piekło wyda swego syna,
Antychrysta
52 Krótki okres Pokoju: dzień Hosanny Kościoła przed ostatnią Męką
53 Okres władzy szatana po okresie Pokoju
54 Kłamca, tworząc miraże, prowadzi was ku przepaści
55 Zwiastuni drugiego Przyjścia Chrystusa, przygotujcie Mu drogi
56 Zwiastuni Boga przygotowują drogi dla Pana swą ofiarą
57 Zwiastuni Złego
58 W godzinie mojego zwycięstwa dusze-ofiary zabłysną jak słońce
59 Szerzcie moje Słowo
60 Będę przychodzić bez wytchnienia, aby próbować bramy serc
61 Zwycięstwo końcowe będzie należało do Mnie
62 Ja jestem Wschodem Boga
63 Jeśli Mnie nie posłuchacie, poznacie gniew Pana
64 Dom Judy będzie należał do Mnie
65 Naznaczeni moją Krwią wejdą do mojego Jeruzalem
66 Poznacie pasterza-bożyszcze, który nie będzie się troszczył o owce
67 Koniec świata poprzedzą znaki, o których mówiłem
68 Ustanie udręka Kościoła
69 Kto nie ma Boga ze sobą, ten ginie
70 Boga nie ma tam, gdzie jest nienawiść
71 Przez modlitwę i ofiarę można zmniejszyć surowość udręki
72 Trzy rodzaje broni: czujność, stałość, modlitwa
73 Potęga Imienia "Jezus"
74 Odrzuciłaś pokarm, Jerozolimo, a nasyciłaś serce błotem
75 Twardy miecz Pana
76 Wielka herezja
77 Proroctwo Daniela o czasie szatana
78 Cztery Bestie
79 Mieliście być światłem świata
80 Końcowe zmartwychwstanie
81 Zmierzch Wszechświata
82 Znak "Tau"
83 Wody Życia
84 «Przyjdź, Panie!»
85 Świat pozbawi się mojej Mocy
86 Szatan ześle na świat potop swych okrucieństw
87 Świat jest stracony dla Boga, ale dusze można jeszcze ocalić
88 Trójca Przenajświętsza kocha i działa, aby ocalić dusze
89 Ojciec oddał Mi wszelki Sąd
90 Życie to czas dany wam na nawrócenie
91 Radość przyszłego życia jest tak wielka
92 Ta wojna przygotowuje czasy Antychrysta
93 Ostatnie czasy będą czasami Ducha
94 Osąd Boży jest bezstronny
95 Przyśpieszajcie godzinę tryumfu Maryi
96 Szukający cudu zwrócą się do Bestii
97 Miałbym ochotę zstąpić na ziemię w porywie gniewu
WPROWADZENIE
„Koniec czasów" to wybór tekstów z pism podyktowanych włoskiej
mistyczce, Marii Valtorcie, w latach 1943-47. Ułożone chronologicznie
teksty odnoszą się do trudnych tematów, przedstawionych między innymi
przez proroka Daniela oraz przez św. Jana w Apokalipsie. Są to zatem
teksty podejmujące interpretację symbolicznych i tajemniczych wizji z
natchnionych Ksiąg Pisma Świętego - często odnoszących się do
przyszłości - których zrozumienie od zawsze nurtowało ludzi.
Czytając te teksty należy pamiętać, że zostały one napisane w czasie
trwania II Wojny Światowej. Wszyscy z utęsknieniem czekali wtedy na
pokój, wielu sądziło, iż żyje w czasach wypełniania się proroctw o
dominacji zła nad światem i o panowaniu Antychrysta. Zapewne nikt nie
wyobrażał sobie wtedy ani nie wierzył, że świat mogłoby dotknąć w
przyszłości jakiekolwiek inne zło, które przewyższyłoby okrucieństwo
nazizmu, obozów koncentracyjnych, masowego ludobójstwa. Doświadczenie
straszliwej wojny wyrażało się u wielu ludzi przekonaniem, że pamięć o
niej nigdy nie zginie, skutecznie chroniąc ludzkość przed każdą formą
walki zbrojnej, czego wyrazem było hasło: „Nigdy więcej wojny!".
Tak się jednak nie stało. Po zakończeniu II Wojny Światowej nastąpił
czas pokoju, ale nie dla całego świata. Wojny, konflikty bratobójcze,
ingerencje zbrojne jednych państw w życie innych w celu wprowadzenia
określonego systemu politycznego lub ekonomicznego, nadal pojawiały się
i ciągle trwają na różnych kontynentach. Zło nie ustało. Przeciwnie,
rozwijało się ono nadal, atakując wciąż nowymi formami. Komunizm
wykorzeniał coraz bardziej pamięć o Bogu z serc ludzi w coraz to nowych
krajach Europy, Afryki, Azji, Ameryki Południowej, doprowadził do
śmierci i do nędzy miliony ludzi. Rozwijały się sekty oraz tajne
organizacje niszczące i ośmieszające Kościół. Obejmują one władzę lub
wpływają na nią po to, aby doprowadzić naród po narodzie - przez
oddziaływanie mediów i prawodawstwo - do rozprzężenia moralnego:
zalegalizowania pornografii, aborcji i eutanazji, rozbicia rodziny
przez upowszechnienie rozwodów, zdemoralizowania dzieci i młodzieży
przez wprowadzenie różnych form obowiązkowego "uświadamiania
seksualnego", uprawomocnienia związków osób tej samej płci, a nawet
dania im prawa do adoptowania dzieci. Egoizm bogatych, żyjących w
nadmiarze dóbr materialnych, uniemożliwia ocalenie milionów od głodu,
od śmierci z powodu różnorodnych chorób. Różne formy terroryzmu
prowadzą do przelewania krwi tysięcy niewinnych ludzi. Dewastowanie
środowiska naturalnego prowadzi do buntu natury przeciw człowiekowi.
Wbrew oczekiwaniom Maria Valtorta zanotowała, iż II Wojna Światowa była
jedynie zapowiedzią innego okresu: czasu prekursorów Antychrysta i
pojawienia się jego samego dla podjęcia kolejnej - jeszcze bardziej
zaciętej - walki z dobrem na świecie.
Chrześcijaństwo jest religią nadziei. Chrystus odniesie ostateczny
tryumf nad złem, Duch Święty odnowi oblicze ziemi, jednak jeszcze trwa
walka między dobrem a złem. Książka mówi o tej walce, demaskuje
istniejące zło, ostrzega przed tym, które jeszcze ma nadejść, także w
formie pojawienia się Antychrysta. Gdyby człowiek był dobry, nie byłyby
potrzebne te liczne i surowe upomnienia przez Boga. Ponieważ walka
trwa, a ci, którzy opowiadają się za złem, zostaną ostatecznie pokonani
przez Bożą moc, trzeba stale opowiadać się po stronie dobra, dopóki
mamy czas i póki trwają dni łaski. Radzi to również św. Paweł, który -
po zapowiedzeniu dwóch znaków zwiastujących bliskość Dnia Pana, czyli
odstępstwa i ujawnienia się syna zatracenia, jak nazwał Antychrysta -
pisze: Przyjmijcie miłość prawdy, aby dostąpić zbawienia, gdyż Bóg
dopuści działanie oszustwa na ludzi, tak że uwierzą kłamstwu, aby byli
osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie
nieprawość...
1 PRZYJDĘ W OSTATNIEJ GODZINIE...
Napisane 23 kwietnia 1943, w poranek Wielkiego Piątku. Mówi Jezus:
Za pierwszym razem mój Ojciec, ażeby oczyścić ziemię, zesłał obmycie
wodą. Za drugim razem zesłał obmycie krwią - i to jaką Krwią! Ani
pierwsze jednak, ani drugie obmycie nie zdołało uczynić ludzi dziećmi
Bożymi. Teraz Ojciec jest zmęczony i dla wygubienia rodzaju ludzkiego
pozwala rozpętać się karom piekielnym, bo ludzie bardziej upodobali
sobie piekło niż Niebo. Ich władca, Lucyfer, dręczy ich, chcąc ich
nakłonić do złorzeczenia Nam, aby się stali jego doskonałymi synami.
Ja przyszedłbym po raz drugi umrzeć dla ich ocalenia - przez śmierć
jeszcze okrutniejszą... Ale Ojciec mój na to nie pozwala... Moja Miłość
zezwoliłaby, ale Sprawiedliwość - nie. Ona wie, że to byłoby daremne.
Dlatego przyjdę dopiero w ostatniej godzinie. Lecz biada tym, którzy
wtedy Mnie ujrzą, a za swojego pana obrali Lucyfera! Nie będzie wtedy
potrzebna broń w rękach moich aniołów, aby odnieść zwycięstwo w bitwie
z antychrystami. Wystarczy moje spojrzenie.
O! Gdyby ludzie umieli się jeszcze zwrócić do Mnie, który jestem
zbawieniem! Pragnę tylko tego i płaczę, bo widzę, że nic nie potrafi
ich skłonić do podniesienia głowy ku Niebu, skąd Ja wyciągam ręce.
Znoś więc cierpienia, Mario, i powiedz dobrym, aby cierpieli,
podejmując moje drugie męczeństwo, którego Ojciec nie pozwala Mi
wypełnić. Każdemu stworzeniu, które złoży siebie w ofierze, dane jest
ocalenie kilku dusz. Kilku... i nie należy się dziwić, że tak niewiele
przyznaje się małemu odkupicielowi, gdy się pomyśli, że Ja, Boski
Odkupiciel, na Kalwarii, w godzinie mojej ofiary, z tysiąca osób
obecnych przy mojej śmierci doprowadziłem do zbawienia łotra, Longina i
niewielu, niewielu innych...
2 SKRUCHA I MIŁOŚĆ MOGĄ ZMIENIĆ BIEG WYDARZEŃ
Napisane 1 czerwca 1943. Mówi Jezus:
Aby się ocalić, biedni ludzie, drżący ze strachu, wystarczyłoby,
abyście jak prawdziwe dzieci - a nie jak bękarty, dla których Ja jestem
Ojcem tylko z imienia, gdy tymczasem ktoś inny jest ojcem - umieli
wyrwać z mojego Serca jedną iskierkę mojego Miłosierdzia. Pragnę tylko
tego, abyście ją wyrwali.
Stoję z piersią otwartą, abyście mogli łatwiej dotrzeć do mego Serca.
Rozszerzyłem ranę mego Serca, zadaną włócznią, abyście mogli do niego
wejść. To jednak daremne. Posłużyłem się waszymi niezliczonymi
zniewagami, jak nożem ofiarnika, aby je mocniej otworzyć, gdyż Miłość
jest do tego zdolna. Ona potrafi zamienić w dobro nawet zło. Ja samego
Siebie wam oddałem - Mnie, który jestem Dobrem najwyższym. Wy zaś
posługujecie się całym dobrem, jakie wam dałem, w sposób tak plugawy,
że staje się ono dla was narzędziem zła.
Stoję z moim Sercem otwartym, z którego płynie krew, kropla po kropli.
Z moich oczu płyną łzy. Krew i łzy na próżno padają na ziemię. Ziemia
jest bardziej życzliwa dla swego Stwórcy niż wy. Otwiera bruzdy, aby
przyjąć Krew swego Boga. A wy, przeciwnie, zamykacie wasze serca -
jedyny kielich, do jakiego On chciałby zstępować, aby znaleźć miłość, a
wnieść radość i pokój.
Patrzę na moje stado... Czy jest moje? Już nie. Byliście moimi małymi
owieczkami, lecz porzuciliście pastwiska... Kiedy odeszliście,
znaleźliście Demona, który was zwiódł, i już nie pamiętaliście, że za
cenę mojej Krwi zgromadziłem was i ocaliłem przed chcącymi was zabić
wilkami i najemnikami. Umarłem dla was, aby dać wam Życie, pełne życie
- takie jak to, które Ja mam w Ojcu. Wy jednak woleliście śmierć.
Stanęliście pod znakiem Demona i on zamienił was w dzikie kozły. Nie
mam już stada. Pasterz płacze. Pozostaje Mi kilka wiernych owieczek,
gotowych poddać swój kark pod nóż ofiarnika, aby pomieszać swą krew -
nie niewinną, lecz kochającą - z moją najbardziej niewinną Krwią i
wypełnić kielich. Zostanie on podniesiony w ostatnim dniu, na ostatniej
Mszy, kiedy wezwą was przed straszliwy Sąd. Dzięki mojej Krwi i waszej
krwi, w ostatniej godzinie, dokonam moich ostatnich żniw pośród
ostatnich ocalonych.
Wszyscy inni... będą służyć za ściółkę dla wypoczywających złych duchów
i za chrust na wieczny ogień. Ale moje owieczki będą ze Mną w miejscu,
które wybrałem na ich błogosławiony odpoczynek, po tak wielu walkach.
To nie jest to samo miejsce, co dla innych dusz zbawionych. Dla
wspaniałomyślnych jest miejsce specjalne: nie pośród męczenników, nie
pośród zwykłych zbawionych. Są mniejsi niż pierwsi, ale o wiele więksi
niż drudzy i mają miejsce pomiędzy dwoma szeregami.
Wy, którzy Mnie kochacie, wytrwajcie. Na to miejsce bardzo zasługujecie
za wszystkie wasze obecne wysiłki, gdyż to jest strefa
współodkupicieli, na których czele znajduje się Maryja, moja Matka.
Jezus mówi jeszcze:
Sądzi się, że skrucha to sprawa niepotrzebna, miniona, nieszkodliwa
mania. Tymczasem tylko skrucha i miłość posiadają wagę w oczach Boga -
dla powstrzymania wydarzeń i dla zmiany ich przebiegu.
Bardziej potrzebujecie miłości niż chleba. Gdy jednak chodzi o chleb,
wysilacie się, aby go zdobyć, wykradacie sobie wzajemnie kromkę chleba
jak zagłodzone psy, od których w gruncie rzeczy mało się różnicie.
Gotowi jesteście rozszarpać się dla garści ziemi i dla oparu pychy.
Tymczasem dla zdobycia i posiadania miłości nic nie czynicie. Nie
troszczycie się o to. Nędzne stworzenia, czy wiecie, co robicie
lekceważąc miłość? Tracicie Boga, Jego pomoc na ziemi, oglądanie Go w
Niebie. Cóż powinienem uczynić, abyście pojęli, skoro nie wystarczają
moje chłosty, skoro moje przejawy dobroci są daremne? W jaki sposób
powinienem zesłać Parakleta, pod jaką postacią, aby was ogarnął i
ocalił? Ogniste języki kiedyś wystarczyły biednym rybakom, surowym i
niewykształconym, lecz kochającym. Dziś nawet gdyby kula ognia,
niesiona szybkim wiatrem, zstąpiła na każdego z was całości, w nowej
Pięćdziesiątnicy, nie dzieląc się na języki, to jeszcze nie byłoby
dość, aby was rozpalić Bogiem. Musicie najpierw pozbyć się z waszej
duszy fałszywych bogów. Wy jednak nie chcecie tego uczynić, bo
przedkładacie ich ponad Mnie, Boga prawdziwego. Będziecie straceni,
jeśli nie dokona się cud. Zawróćcie z drogi i módlcie się o Miłość.
3 ZNAK MOJEJ MOCY
Napisane 3 czerwca 1943. Mówi Jezus:
Wielu prosiło Mnie o znak. O jaki znak? Znak godziny czy znak mojej
mocy?
Znak godziny już widzicie. Powtarzam: „Nie przyszedłem zmienić Prawa".
To wy je zmieniliście. Ja nie zmieniam też mojego Słowa. Co
powiedziałem, to powiedziałem. Wszystko, co miało się zdarzyć - od
chwili, w której mówiłem jako człowiek pośród ludzi, aż do chwili, w
której przyszedłem jako Bóg, Syn Boży, aby osądzić ludzi - jest
zapisane w mojej Ewangelii.
Wy, istoty głupie, których głowy są wypełnione tysiącami
niepotrzebnych, hałaśliwych i przewrotnych myśli, nie rozumiecie już
tego, co powiedziałem. Może też sami jesteście posoleni tym ogniem,
który będzie doświadczał moich wrogów przez wieczność? Ten ogień, który
was obecnie pali i który na was zstępuje teraz i niszczy was, prowadząc
do bluźnierstwa i do herezji, jest tylko zapowiedzią tego ognia, o
którym Ja mówię, przeznaczonego dla gorszycieli, którzy się nie
nawracają. I wy do nich należycie. Troszczycie się jedynie o ciało i o
niesprawiedliwie [zdobyte] bogactwa. Depczecie sumienia i ołtarze,
profanujecie wszystko, czego dotykacie, i w sobie po raz drugi
zabijacie Mnie samego.
Oto dary, jakie potrafi wam ofiarować Lucyfer, pod którego znakiem
stanęliście. Ogień zionie z paszczy Potwora, który was pogrążył w złu
zepsucia. Oto jego dary. On nie może wam dać niczego innego. Ja zaś,
wraz ze Sobą, dałem wam wszystkie skarby łaski.
Chcecie znaku mojej mocy? Ależ od dwudziestu wieków daję wam ten znak!
I czemu to służy? Otwarłem nad wami potoki moich łask i sprawiłem, że z
Niebios zstępują one na ziemię w postaci tysięcy, dziesiątek tysięcy
cudów. Uzdrowiłem waszych chorych, stłumiłem wasze wojny, rozwinąłem
pomyślnie wasze sprawy, odpowiedziałem na wasze wątpliwości - także w
dziedzinie wiary, gdyż znam waszą słabość, która nie wierzy, jeśli nie
zobaczy. Przyszedłem powtórzyć moją naukę, wysłałem moją Matkę, aby swą
łagodnością skłoniła was do pokutowania i do miłości. I na co się to
przydało?
Potraktowaliście Mnie jak głupca, wykorzystaliście moją moc i moją
cierpliwość, przekonani, że po dokonaniu cudu, już nie będę o tym
pamiętał. Nie, dzieci mojej boleści. Wszystko jest zapisane w wielkiej
księdze mojej Mądrości, a nie używa się atramentu do pisania w niej,
lecz płonącego węgla Miłości. I wszystko zostanie zapamiętane.
Wykorzystaliście przyjście mojej Matki dla ludzkich celów, uczyniliście
z niego pośmiewisko i okazję do handlu. Czy nie wiecie, że Maryja jest
moją Świątynią, a moja Świątynia jest domem modlitwy, a nie - jaskinią
złodziei? Jak bezużyteczne pieśni dla was - którzyście zabili Jej Syna
i nie umiecie sprawić, że zaowocuje tak wielka ofiara - brzmiały Jej
słowa, tak pełne miłości, tak błagalne, tak przepełnione łzami. Nadal
szliście drogą zatracenia.
Moi posłańcy - dusze, żyjące tak, jak wy wszyscy powinniście żyć -
stały się moimi wołającymi głosami, aby jeszcze raz powtórzyć słowo
mego Serca. Zostali przez was potraktowani jak „obłąkani" i „opętani" i
ileż razy zabijaliście ich. Zawsze ich dręczyliście. Kiedy żyłem na
ziemi, również Ja zostałem nazwany - przez pokolenie cudzołożne i
zbrodnicze - „szaleńcem" i „opętanym".
Znak! Znak mieliście, lecz nie pomógł wam odzyskać ponownie mojego
Ojcostwa. Inny niż ten znak nie będzie wam dany. Szukajcie go w moim
słowie i w waszym sumieniu, jeśli będziecie jeszcze umieli je odnaleźć
żywe pod stosem żądz, niewierności, cudzołóstw, kradzieży, zabójstw,
zazdrości, bluźnierstw i pychy: [pod tym wszystkim], czym je
ukamienowaliście.
Oto Wniebowstąpienie. Przed wzniesieniem się do Nieba pobłogosławiłem
moją Matkę i moich uczniów. Nikogo więcej nie miałem do
pobłogosławienia, gdyż inni Mnie odrzucili i przeklęli. Teraz też
błogosławię moich uczniów, gdyż inni nie chcą Mnie i bluźnią mojemu
błogosławieństwu.
4 PRZYJDĘ JESZCZE RAZ NA SĄD
Napisane 5 czerwca 1943. Mówi Jezus:
Chcielibyście, żebym przyszedł i ukazał się, aby przerazić i zamienić w
popiół występnych. O nieszczęśni! Nie wiecie, o co prosicie!
Niestety, przyjdę. Mówię: „niestety", gdyż moje przyjście będzie Sądem
i to sądem - straszliwym. Gdybym miał przyjść, aby was ocalić, nie
mówiłbym w ten sposób i nie usiłowałbym oddalić czasu mojego przyjścia,
lecz, przeciwnie, spieszyłbym się, aby was na nowo ocalić. Jednak moje
powtórne przyjście będzie przyjściem na Sąd surowy, nieubłagany,
powszechny.
Dla większości z was będzie to sąd potępiający. Nie wiecie, o co
prosicie.
Nawet gdybym się ukazał, to gdzież jest w sercach - zwłaszcza w tych,
które są w głównej mierze winne dzisiejszych nieszczęść - ta resztka
wiary i bojaźni, która spowodowałaby pochylenie się z twarzą do ziemi,
aby prosić o litość i przebaczenie? Nie, dzieci! Prosicie Ojca o
pomstę, On zaś jest Ojcem przebaczenia. Nawet gdyby moje Oblicze
rozbłysło na Niebiosach, a mój Głos, który stworzył światy, zabrzmiał
od wschodu do zachodu, nic by się nie zmieniło. Jedynie nowy
bluźnierczy chór, jedynie nowy potok zniewag potoczyłby się ku mojej
Osobie.
Powtarzam: mógłbym uczynić cud i uczyniłbym go, gdybym wiedział, że po
nim okażecie skruchę i staniecie się lepszymi: wy, wielcy winowajcy -
którzy prowadzicie małych do rozpaczy i do wołania o pomstę - i wy,
mali winowajcy, którzy prosicie o pomstę. Ale ani wy, wielcy winni, ani
wy, mali winni, nie okazalibyście skruchy ani nie stalibyście się
lepszymi po cudzie.
Przeciwnie, w radosnym grzesznym szale zdeptalibyście ciała ukaranych,
tracąc natychmiast w moich oczach. I wstąpilibyście na górę, z tego
tronu zbudowanego na karze, aby uciskać innych. Tego chcecie: żebym
uderzył, abyście wy z kolei mogli uderzyć.
Ja jestem Bogiem i czytam w sercach ludzkich, dlatego w tym was nie
słucham. Nie chcę, abyście się wszyscy potępili. Wielcy występni już
zostali osądzeni. Ale was usiłuję ocalić. Ta godzina jest dla was sitem
ocalenia. Ci, którzy już noszą w sobie kąkol demona, wpadną w moc
księcia demonów. Ci zaś, którzy mają w sercu ziarno zboża, z którego
kiełkuje Chleb wieczny, będą rosnąć we Mnie - na życie wieczne.
5 ŁASKA NAJWYŻSZYM DAREM
Napisane 6 czerwca 1943 godz. 4.30. Mówi Jezus:
W tych dniach chcę ci mówić o „łasce". Zobaczysz, że odnosi się to do
innych tematów, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje ci się, że tak
nie jest. Jesteś trochę zmęczona, biedna Mario, jednak pisz. Te
pouczenia posłużą ci w dniach postu, kiedy Ja, twój Nauczyciel, już nie
będę mówił.
Co to jest łaska? Rozpatrywałaś to i wyjaśniałaś wiele razy. Ja jednak
chcę ci na mój sposób wyjaśnić łaskę, jej naturę i skutki.
Łaska to posiadanie w sobie światła, mocy, mądrości Bożej. Inaczej
mówiąc jest to posiadanie podobieństwa duchowego do Boga - tego, co
jest niepowtarzalnym znakiem waszego Boskiego synostwa. Bez łaski
bylibyście po prostu zwierzęcymi stworzeniami, które doszły do takiego
punktu rozwoju, że są wyposażone w rozum i duszę, lecz duszę na
poziomie ziemskim, zdolną postępować w warunkach ziemskich, lecz
niezdolną do wzniesienia się ku sferom, w których żyje [swoim] życiem
duch. [Bylibyście] zatem naprawdę niewiele więksi od zwierząt, które
często was przewyższają swoim zachowaniem, chociaż ich reagowaniem
kieruje tylko instynkt.
Łaska jest więc najwyższym darem, największym darem, jaki Bóg, mój
Ojciec, mógł wam ofiarować. I On udziela wam go darmo, gdyż Jego
ojcowska miłość jest nieskończona, jak nieskończony jest On sam.
Chcieć powiedzieć o wszystkich atrybutach łaski znaczyłoby chcieć
napisać długą listę przymiotników i rzeczowników, a i to jeszcze nie
wyjaśniłoby doskonale tego daru.
Pamiętaj tylko o tym: łaska to posiadanie Ojca, życie w Ojcu; łaska to
posiadanie Syna, radowanie się nieskończonymi zasługami Syna; łaska to
posiadanie Ducha Świętego, korzystanie z Jego siedmiu darów. Łaska
zatem to posiadanie Nas, Boga Jedynego w Trójcy, i posiadanie wokół
waszej śmiertelnej osoby zastępów aniołów, które adorują Nas w was.
Dusza, która traci łaskę, traci wszystko. Dla niej nadaremno Ojciec ją
stworzył; niepotrzebnie Syn ją odkupił; na próżno Duch Święty wlał w
nią swe dary; dla niej bezowocne są Sakramenty. Jest martwa. To zgniła
gałąź, która - wskutek grzechu wywołującego psucie - odrywa się i spada
z życiodajnego drzewa, i kończy rozkładając się w błocie. Gdyby dusza
umiała zachować siebie taką, jaką jest przy Chrzcie i Bierzmowaniu -
kiedy jest dosłownie nasączona łaską - byłaby niewiele mniejsza od
Boga. Niech ten fakt wszystko ci powie.
Jesteście zaskoczeni, czytając o cudach moich świętych. Jednak, moja
droga, nie ma się czemu dziwić. Moi święci posiadali łaskę. Byli więc
bogami, bo łaska przebóstwia. Czyż Ja sam nie powiedziałem w mojej
Ewangelii, że należący do Mnie będą czynić te same cuda co Ja? Ale aby
należeć do Mnie, trzeba żyć moim Życiem, czyli życiem łaski.
Gdybyście tego chcieli, wszyscy bylibyście zdolni do cudów, czyli do
świętości. Także Ja bym tego chciał, gdyż to by oznaczało, że moja
Ofiara została uwieńczona zwycięstwem i że naprawdę wyrwałem was spod
panowania Złego, strącając go do jego piekła i kładąc mu na usta kamień
nie do usunięcia, na którym postawię tron mojej Matki - jedynej, która
stawia piętę na smoku, a on nie umie Jej zaszkodzić.
Nie wszystkie dusze w stanie łaski posiadają łaskę w tym samym stopniu.
Nie dlatego, że My wlewamy ją w różnej mierze, lecz dlatego, że w
różnym stopniu umiecie ją w sobie zachować. Grzech śmiertelny niszczy
łaskę, grzech powszedni ją kruszy, niedoskonałości ją osłabiają
Są dusze, niezupełnie złe, które marnieją wskutek duchowej oziębłości.
Z powodu swojego bezwładu - który sprawia, że stale popadają w
niedoskonałości - pomniejszają w sobie łaskę, zmniejszając ją do stanu
przypominającego cieniutką nitkę, ledwie tlący się płomyk. Ona zaś
powinna być ogniem, żywym pożarem, pięknym, oczyszczającym. Świat się
wali, bo łaska niemal upada w większości dusz, a w innych - słabnie.
Łaska wydaje rozmaite owoce według tego, czy jest bardziej lub mniej
żywa w waszym sercu. Ziemia jest bardziej urodzajna, kiedy jest bogata
w składniki i korzysta ze słońca, z wody, z powiewów wiatru. Są również
gleby nieurodzajne, ubogie, chociaż zrasza je [deszcz], ogrzewa słońce,
owiewa wiatr.
Tak samo jest z duszami. Są dusze, które przez każdy wysiłek napełniają
się żywotnymi składnikami i w konsekwencji udaje im się korzystać w stu
procentach ze skutków łaski. Żywotne składniki to życie według mojego
Prawa, życie czyste, miłosierne, pokorne, w miłości do Boga i
bliźniego, życie modlitwą 'żywą'. Wtedy łaska wzrasta, rozkwita,
zapuszcza głębokie korzenie i wyrasta jako drzewo życia wiecznego.
Wtedy Duch Święty jak słońce zalewa swymi promieniami, swymi siedmioma
darami; wtedy Ja, Syn, przenikam was deszczem mojej Krwi; wtedy Ojciec
patrzy na was łaskawie, widząc w was swoje podobieństwo; wtedy Maryja
do łona, które Mnie nosiło, tuli pieszczotliwie was, swoje dzieci
mniejsze, lecz drogie, drogie Jej Sercu; wtedy dziewięć anielskich
chórów przygotowuje koronę dla waszej duszy, świątyni Boga, i
wyśpiewuje wzniosłe 'Gloria'; wtedy wasza śmierć to Życie, a wasze
Życie to szczęście w moim Królestwie.
[mapa
witryny] [ostatnie
zmiany] [oferta
książek i kaset]
[nowości] [plany]
[czasopismo
Vox Domini] [nr
3/2004] [nr
4/2004] [czytelnia
on line] [ewangelia
na każdy dzień] [modlitwa]
[rozeznawanie]
[objawienia]
[Vassula
i jej misja] [Stowarzyszenie
Prawdziwe Życie w Bogu] [Valtorta
i jej misja] [ks.
Stefano Gobbi] [Medziugorje]
[Fatima]
[Jan
Paweł II] [święci]
[Prawdy
wiary Kościoła Katolickiego] [linki
religijne] [przeszukiwanie
witryny] [archiwum
'zip'] [webmaster@voxdomini.com.pl]
[o nas]